Wenecja we wrześniu (dużo zdjęć)

Miasto na wodzie, miasto miłości, kochankowie na gondoli to chyba najpopularniejsze hasła kojarzące się z Wenecją. Nie dziwi mnie to absolutnie – od chwili przejścia przez pierwszy mosteczek zrobiło się dziwnie romantycznie, pomimo niesprzyjającej pogody… Ale na chwilę spójrzmy na Wenecję z nieco innej perspektywy niż pary turystów żądnej zakątka na wino i figle ;-)

Turystyka wypierająca mieszkańców

Wenecję, a dokładniej jej część historyczną, w latach 50. zamieszkiwało 300 tys. osób, w 2000 roku już tylko 120 tys. osób. Aktualnie liczba ta zmalała do 55 tys., co równa się mniej więcej dziennemu (!) przepływowi turystów. To już niestety daje sporo do myślenia. Władze miasta od lat starają się coś zrobić, a niewiele wychodzi (np. w tym roku wprowadzono zakaz otwierania nowych punktów gastronomicznych). Ceny rosną, co dla turysty problemem nie jest, ale dla mieszkańca już tak. Komunikacja miejska bywa drastycznie zatłoczona, co dla turysty jest niewygodą, a dla mieszkańca poważnym problemem. Lokali mieszkalnych jest znacząco mniej, odkąd w 1999 roku złagodzono przepisy o zamianie budynków mieszkalnych na kwatery gościnne. Ilość hoteli i pokoi gościnnych wzrosła o 600 procent! Hoteli jest na pęczki, jednak coraz częściej turyści przyjeżdżają tu tylko na jeden dzień (czego przyczyną są ceny), co sprawia, że w kieszeni hotelarzy zostaje znacznie mniej niż przed laty. Gondolierzy, którym żyje się teoretycznie najlepiej, nie są w stanie żyć na pożądanym poziomie, bo wydają krocie na własne utrzymanie. Tym rytmem Wenecja staje się miastem turystów – w mieście na stałe mieszkają prawie sami bogaci ludzie lub osoby starsze, które od lat mają lokal na własność. Przeciętnego Włocha zwyczajnie nie stać na życie w Wenecji.

Podtopienia

Wzrost poziomu mórz może mieć dla Wenecji katastrofalne skutki. Coroczne podtopienia niosą ogromne straty finansowe. Klimatolodzy szacują, że do 2100 roku Wenecja może całkowicie znaleźć się pod wodą. Niemniej nie uwzględnia się w tych rokowaniach ruchu płyt tektonicznych, które mogą być odpowiedzialne za aktualne podnoszenie się wód na Adriatyku w większym stopniu niż zmieniający się klimat. Temat ten zostawiam jednak do rozkminy osobom bardziej odpowiednim niż ja i bardzo chętnie dowiem się, jakie są realne szanse na przetrwanie Wenecji.

Wenecja praktycznie

Czas zwiedzania

My planowaliśmy szybki dwugodzinny spacer, zeszło nam bite 6 godzin. Wenecja jest miejscem, po którym po prostu chce się spacerować. Co rusz – kolejne przejście nad wodą sprawia, że nie odczuwa się ilości przemierzonych kilometrów. Tak oto 3-letnia Sońka zrobiła spacerkiem 10 kilometrów, ciesząc się na każdy kolejny most. Myślę, że zaplanowanie całego dnia na zwiedzanie Wenecji przesadą nie jest, a jeśli macie zanadto euro, to zacnie byłoby zatrzymać się tu na dwa, trzy dni.

Parkowanie / komunikacja miejska

Jeśli zamierzacie sporo zwiedzać i być może zostać w Wenecji chwilę dłużej, warto zaopatrzyć się w Venezia Unica City Pass. Dzięki karcie można wcześniej wykupić dostęp do transportu publicznego, atrakcji i imprez kulturalnych – to Wy decydujecie, co na tej karcie się znajdzie. Szczegóły znajdziecie TUTAJ.

Jeśli jednak na zwiedzanie Wenecji przeznaczacie kilka godzin i chcecie po prostu pospacerować po Wenecji, trzeba się do tej Wenecji tylko i aż dostać. My zaparkowaliśmy samochód przy Viale Stazione. Parking to koszt 2,5€ za godzinę lub 14€ za dobę. Stamtąd dostaliśmy się do historycznej Wenecji autobusem linii 2 odjeżdżającym co 20 minut – 1,5€ za osobę. Można też próbować zaparkować w samej Wenecji, jednak koszt całodobowy wzrasta nawet do 29€. Dokładny opis i rozmieszczenie parkingów znajdziecie na www.kierunekwlochy.pl.

Zwiedzanie z dzieckiem

Karygodnym błędem było zabranie ze sobą wózka dla Zojki. Jeśli macie małe dziecko wymagające wożenia / noszenia, zabierzcie ze sobą, odpowiednio do wieku dziecka, chustę lub nosidło. Targanie wózka po schodach, które w znaczącej większości niestety podjazdów nie miały, było zwyczajnie męczące.

Kiedy się wybrać do Wenecji?

Sezon to okres od kwietnia do października, jednak ze względu na standardowy szczyt sezonu czerwiec – sierpień, warto te miesiące omijać. Turyści tłumnie wtedy przybywają i robią się korki na mostach. Średnia temperatura wynosi wtedy 25°C – 28°C. Liczyć się też trzeba z wartościami do 40°C, co przyjemnym nie jest, gdy spaceruje się po tak gęstej zabudowie, jaka jest w Wenecji. Generalnie trzeba mieć też na uwadze, że ze względu właśnie na betonową i ciasną zabudowę, przy wysokich temperaturach powietrza smród podobno jest wszechobecny. My na szczęście pojechaliśmy do Wenecji na początku września i nie było ani dzikich tłumów turystów ani nieprzyjemnej woni, a pogoda była idealnie spacerowa, pomimo zapowiadanych burz.

Generalnie Wenecja zachwyciła mnie. Jest oklepana i mocno turystyczna, ale klimat, jaki tam panuje, jest nie do opisania. To trzeba po prostu poczuć, wędrując po wąskich uliczkach, kończących się mostkiem, który następnie prowadzi do kolejnej wąskiej uliczki…

Warto też przeczytać o Wenecji na Independent i na National Geographic.

Podobał Ci się ten wpis? Polub, skomentuj, udostępnij - pokaż, że to co robimy, ma sens nie tylko dla nas ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *