Gruzja i Armenia z dzieckiem: 44 ulubione kadry

Podróżowanie z dzieckiem jest trudniejsze, niż bez. Trzeba mieć tego świadomość. Pierwszą poważną wyprawę z Sońką zaplanowaliśmy jeszcze zanim się urodziła – postanowiliśmy wtedy, że gdy skończy 3 miesiące, zapakujemy się wszyscy (z Zoltanem!) do samochodu i po przejechaniu 2700 kilometrów osiądziemy na miesiąc w hiszpańskiej Walencji. Gdy decydowaliśmy się na ten wyjazd, nie mieliśmy pojęcia, jak wygląda życie – a tym bardziej podróżowanie – z dzieckiem u boku. Wszyscy powtarzali, że po narodzinach dziecka skończą się wyjazdy, skoki bungee i inne wariactwa. Dzisiaj, dwa lata od pojawienia się Sońki wiemy, że nic się nie kończy. Jest inaczej, jest trudniej. Ale można. Można pokazywać dziecku od pierwszych dni, że świat i ludzie są różni i fantastyczni zarazem.

W lipcu ubiegłego roku zaliczyliśmy najtrudniejszą eskapadę z Sońką. Kilkanaście dni w upalnej Gruzji i Armenii. Przejechaliśmy setki kilometrów psującym się niemal codziennie gruchotem. Zdobywaliśmy szczyty, zaliczaliśmy długie spacery i zwiedzanie do 2:00 nad ranem. Dzięki pomocy naszych współtowarzyszy i życzliwości miejscowych, Sońka mogła doświadczyć tej zwariowanej przygody w wieku kilkunastu miesięcy.

Dzisiaj dzielimy się z Wami naszymi ulubionymi zdjęciami Sońki i Martyny z tego wyjazdu. Mam nadzieję, że Ci, którzy obawiają się podróży z dzieckiem, znajdą w nich inspirację.

Podobał Ci się ten wpis? Polub, skomentuj, udostępnij - pokaż, że to co robimy, ma sens nie tylko dla nas ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Bardzo zachecająca relacja, gratuluje przeżyć i odwagi, zamierzam powtórzyć wyczyn z moją rodziną. Co do kraju, jako miejsca wizyty jestem przekonany, ale jestem też ciekawy jak wygląda sprawa nad morzem, czy można tam kilka dni zwyczajnie poleżakować i cieszyć sie tym ? Pytam, bo moja druga połowa zdecydowanie preferuje leżakowanie, i chciałem połączyć przygodę z lężakowaniem na plaży. Dziękuje i pozdrawiam.

    1. Witaj! Dzięki za miłe słowa. Tak, jak najbardziej da się połączyć przygodę z leżakowaniem. Osobiście – radziłabym kompromis w postaci kilku dni intensywniejszego jeżdżenia, zwiedzania i kilku dni odpoczynku, leżakowania. W Gruzji nad morzem byliśmy w Batumi – plaże raczej kamieniste, ale dostępne są leżaki, jednak my wylegiwaliśmy na kocu na kamieniach i też było przyjemnie. Całą wyprawę w skrócie znajdziesz tutaj: http://odjechani.com/2016/01/04/dotyk-gruzji-i-armenii/. Jeśli masz jakieś pytania – polecamy się :-)