Refleksje

Podróż z audiobookiem

Nie masz czasu na regularne czytanie książek? Niestety ja również. Pomimo usilnych starań, stos książek oznaczony „do przeczytania” ciągle rośnie. Znalazłem częściowe rozwiązanie tego problemu. Częściowe, bo kontaktu z papierem czy zasadami ortografii i interpunkcji, zastąpić się nie da.

Audiobooki w ostatnich latach stały się na tyle popularne, że trudno spotkać książkę, która nie została nagrana. Dojazd do pracy/uczelni do idealna okazja, żeby uskutecznić słuchanie książek.

450-stronicowe wydawnictwo formatu A5 odpowiada nagraniu długości 12 godzin. Dojazd do pracy zajmuje mi 45 minut dziennie. Doliczając około 3h jazdy tygodniowo na spotkania, uzyskuję miesięcznie niemal 30 godzin, co z kolei przekłada się na trzy spore książki, dając ich rocznie prawie 40. Zacny wynik, biorąc pod uwagę średnią narodową.

Przechodząc do praktyki – książki kupuję w audioteka.pl. Ceny przyzwoite, spory wybór książek, częste promocje. Ich aplikacja na iOS ma tę zaletę, że działa. Nie jest najpiękniejsza, ale bez problemu streamuje książki do zestawu głośnomówiącego w samochodzie, dzięki czemu mój wysiłek związany z procesem jest niemal zerowy – gdy wsiadam do samochodu nagranie startuje automatycznie tam, gdzie zostało przerwane po poprzednim kursie. Wszystko działa bez jakiejkolwiek akcji z mojej strony. Aplikacja posiada ciekawą funkcję ustalania prędkości odsłuchu, dzięki czemu można „czytać” szybciej (dla fanatyków oszczędzania czasu, posiadających nadzwyczajną moc skupiania uwagi na szybko generowanych słowach) oraz wolniej (dla tych, którzy słabiej trawią słowo słuchane).

Wiele osób pyta o to, ile z takiego „czytania” można rzeczywiście wynieść. Czy można się skupić na tyle, żeby cokolwiek z książki zapamiętać? Temat indywidualny i trzeba się przekonać na własnej skórze. W moim przypadku nie ma problemów, ale znam kierowców, którzy nie są w stanie skupić się w czasie jazdy nawet na drodze. W połączeniu z audiobookiem mogliby narobić sporo bałaganu…

Lubisz nas czytać?