Okiem rodzica

Fanatyczni rodzice

W pakiecie z Sońką otrzymaliśmy możliwość obserwowanie niezwykle ciekawej sekty. Nazwałem ją “fanatycznymi rodzicami”. To oni wiedzą, jaka jest jedyna, prawdziwa i niepodważalnie słuszna droga do wychowania złotego dziecka. Każde odstępstwo od zasad jest surowo karane i sprowadza na nieszczęśnika zestaw gromów. Sekta skutecznie zaaplikowała mi alergię do wszelkich serwisów i for parentingowych. Ilość jadu przewijającego się w komentarzach jest zatrważająca.

Okrutne słoiczki

Podanie dziecku posiłku ze słoiczka spowoduje, że jego życie już nigdy nie będzie takie samo. Choćby był to jedynie przecier z owoców, na pewno pochodzą one z upraw z okolic Czarnobyla. W przeciwieństwie do tych, które kupujemy sami w sklepach – bo te znamy przecież od nasiona.

Sztuczne mleko

Najbardziej drażliwy temat. Kobieta, która nie chce / nie może karmić piersią to zła, leniwa i nieodpowiedzialna matka. Nieodwracalnie okalecza dziecko, którego odporność zaniknie na wieki wieków. Śmieszna sprawa, bo nie narzekam na brak odporności, a tak się złożyło, że byłem butelkowcem.

Smoczek

Smoczkowe dziecko nabędzie wszelkie możliwe wady zgryzu i zacznie mówić 10 lat później, niż dobrzy rówieśnicy, których nikt smoczkiem nie zatykał. I choćby był to jedyny sposób na uspokojenie dziecka, pod żadnym pozorem nie wolno z niego korzystać. Nie wolno i już!

Cesarka

Tak, tak. Cesarskie cięcie to przecież nie poród. Wystarczy zapłacić (bo przecież łapówka to jedyna kwalifikacja do cc) i nie ma bólu, jedynie krótki zabieg – prosty niczym wyrwanie zęba. A skoro kobieta nie doświadczyła 20-godzinnego porodu to należy dać jej do zrozumienia, że choćby starała się z wszystkich sił to i tak będzie gorszą matką.

Wracanie tygodniami do formy to przecież sama przyjemność…

Wielorazowe pieluchy

Mam wrażenie, że to hit ostatnich lat. Zamiast nieekologicznych kapitalistycznych pampersowych wynalazków… powrót do korzeni. Oczywiście dzisiaj jest łatwiej. Zmotywowani rodzice dokładnie policzą, że jest też taniej. Nie uwzględnią oczywiście dodatkowego czasu poświęconego na obsługę, bo przecież czas nie przedstawia żadnej wartości.

A u nas…

Nawet taki prostak i ignorant jak ja już po kilku dniach posiadania dziecka połapał się, że to cudo jest totalnie nieprogramowalne i nieprzewidywalne. Stąd wszelkie złote myśli rozpoczynające się od słów “każde dziecko lubi / robi / powinno / musi / zareaguje / itd.” są o dupę rozbić.

I nie chodzi o to, że jestem przeciwny np. długiemu karmieniu piersią. Wręcz przeciwnie. Ale jeśli słyszę stwierdzenie, że sztuczne mleko czy pampersy na pewno zmarnują dziecku życie, to mam ochotę wbić autorowi cyrkiel w oko.

Lubisz nas czytać?