Aktywni rodzice

Siedem grzechów głównych

Tryliony błędów pielęgnacyjno – wychowawczych popełniają rodzice (w tym niewątpliwie i my). Z niektórych zdajemy sobie sprawę po czasie, z większości nigdy. Przyjrzyjmy się temu nieco dokładniej. Subiektywnie i obiektywnie.

1. Przegrzewanie dziecka

Wbrew temu, co sugerują osoby z pokolenia wyżej – znacznie częściej dzieci chorują na skutek przegrzania niż wychłodzenia organizmu. “Czapka, żeby uszu nie przewiało, a przykryć trzeba, żeby mu zimno nie było” – jak przy 25 stopniach i letnim wietrze z prędkością maksymalną 10km/h może dziecku być zimno? Jasne, że gdy maluch płacze, a skóra jego jest zimna, świadczyć to może o “przemarznięciu”. Jednak działa to też w drugą stronę – gdy dziecko płacze i/lub jest spocone, a kark oblewa się potem – jest to sygnał, że dziecku jest ewidentnie za gorąco i może warto zdjąć maluchowi czapkę…

Interesujący artykuł wygrzebałam : Poradnik położnej – Przegrzewanie dzieci.

2. Przepielęgnowanie

Tysiące poradników – tysiące porad.

My jesteśmy zwolennikami codziennej kąpieli malucha, jednak nie co dzień używamy do tego detergentów. Skóra malucha jest po szybkiej kąpieli odświeżona i lepiej się dzieciakowi się śpi. Codzienne stosowanie płynów do kąpieli i oliwek/kremów po – może mieć odwrotny do zamierzonego skutek i doprowadzić do podrażnienia, a w efekcie wywołać zmiany skórne. Póki co kąpiel naszej Sońki to wiadro i ciepła woda (nieprzegotowana). Raz w tygodniu dodajemy Oliatum Soft Baby. W razie potrzeby – oliwka po kąpieli. Żadnych krost, wysuszeń i podrażnień na ciele, jedynie pojedyncze potówki na twarzy od kilku dni.

3. Podróże z dzieckiem

“Jak będziecie mieć swoje dziecko, to przestaniecie tak fruwać” – ileż się tego nasłuchaliśmy przed przyjściem na świat Sońki! Mnóstwo rodziców ma obawy przed podróżowaniem z dzieckiem, dlatego “dla bezpieczeństwa” wolą sobie odpuścić wycieczki krajoznawcze przez nawet kilka lat. Oczywiście u nas to Sońka jest główną dowodzącą i wyznacza rytm podróży, jednak nie zamierzamy z nich rezygnować dla zasady. Dopóki dziecku nic nie dolega, uważamy, że warto z maluchem jeździć. Dzieciak od małego przyzwyczajać się będzie do jazdy/lotów, zmian klimatycznych, a rodzice pozwiedzają. Jasne, że nie wybierzemy się w najbliższym czasie do dżungli tropikalnej – szaleńcami nie jesteśmy i jakiś rozsądek w sobie mamy, jednak w Hiszpanii takowej dżungli raczej nie napotkamy. Aktualnie jeździmy znacznie więcej po Polsce, niż przed narodzinami Sonii, co nas w sumie cieszy, bo wcześniej trochę zaniedbaliśmy nasz kraj.

4. Dieta

Dieta karmiącej: Kobieta przez okres ciąży zajada się wszystkim, rodzi i nagle wielkie bum żywieniowe – głodówka pod tytułem tylko warzywa gotowane, bo karmi piersią. A ja się pytam jaki sens? Świeżo upieczona matka potrzebuje znacznie więcej energii niż podczas ciąży – same warzywka jej tego nie zapewnią. Dopóki z dzieckiem nic się nie dzieje, dopóty matka ma prawo jeść wszystko. Dopiero, gdy coś nas niepokoi w wyglądzie bądź zachowaniu dziecka, zastanawiamy się, czy mogło to być spowodowane dietą matki. Szkoda mi kobiet katujących się drakońskimi dietami. Śmieszą mnie zaś te kobiety, które pytają, czy mogą zjeść np. jedną truskawkę, gdy dziecko ma 8 miesięcy. Ja jem wszystko. Od początku. Sońka nie protestuje.

Dieta rozszerzona dziecka: Po kilku miesiącach ciągłego picia mleka, dziecku zaczynamy wprowadzać nowe pokarmy. Uwielbiam rodziców, którzy notorycznie karmią swoje pociechy naprzemiennie serkami homogenizowanymi, parówkami “jedynkami” i przecierami ze słoiczków, twierdząc, że jest to wszystko zdrowe, a i dziecko to przecież lubi. Jak tylko Sońce zaczniemy wprowadzać kolejne produkty, będą to w większości domowe posiłki. Też smacznie a na pewno zdrowiej.

5. Dobór otoczenia a infekcje

Sterylne warunki w domu, izolowanie dziecka od zwierząt i innych dzieci, w obawie przed “złapaniem czegoś” doprowadzić może do słabej odporności dziecka. W konsekwencji, gdy dzieciak zacznie chodzić do przedszkola i mieć nieunikniony kontakt z rówieśnikami – zacznie faktycznie łapać wszystkie możliwe wirusy i bakterie, z którymi organizm dotychczas nie miał w ogóle styczności. Oczywiście drugą skrajnością będzie świadome narażanie malucha na zarażenie chorobą, gdy z wizytą przyjdą do nas znajomi z dzieckiem świeżo po np. grypie jelitowej.

6. Odzwyczajanie – przyzwyczajanie

Noszenie, bujanie, kołysanie dziecka w ciągu dnia i w czasie zasypiania – różne szkoły, różne teorie.

Teza 1: Przyzwyczajanie
Jeśli teraz często nosimy, przytulamy Sońkę, to przyzwyczajamy ją do takiego stanu rzeczy i z czasem sobie nie poradzimy, gdyż będzie się tego ciągle domagała.
Teza 2: Odzwyczajanie
Całe 9 miesięcy Sonia była noszona, huśtana, bujana do snu. Zaprzestanie z dnia na dzień, może mieć dla dziecka traumatyczne skutki, a tym samym wywrzeć ogromny wpływ na jej psychikę i emocje.

Coraz modniejsze staje się stwierdzenie, że pierwsze 3 miesiące życia dziecka są czwartym trymestrem ciąży, dlatego należy zapewnić dziecku możliwie podobne warunki, co w brzuchu matki. Tym samym dziecko przejściowo, a nie gwałtownie, przyzwyczaja się do nowego sposobu egzystowania. I tego się trzymamy.

7. Podejmowanie decyzji pod presją otoczenia

Wiele rad zaczerpniętych od “doświadczonych” osób bywa przestarzałych, niemądrych, bądź niepraktycznych w przypadku konkretnego dziecka (nie wszystkie rzecz jasna). Często jednak, pod presją zwłaszcza matek/teściowych, młode matki posłusznie robią to, co starsze pokolenie dyktuje. Przykre jest to o tyle, że często młode matki się nie zgadzają z opinią starszyzny, jednak dla świętego spokoju bezmyślnie wykonują polecenia. Zanim jednak zdecydujemy się na podgrzanie temperatury w pokoju do kąpieli dziecka z 22 do 30 stopni z użyciem farelki, czy też na założenie czapki i przykrycie dziecka kocykiem, “bo śpi” pomimo ukropu, zapytajmy kogoś, kto się faktycznie na tym zna – lekarza, położnej, czy aby na pewno jest to potrzebne.

Sponsorem akcji Aktywni Rodzice jest producent wózków dziecięcych marki X-Lander. Zgodnie z zasadami współpracy sponsor nie ingeruje w treść wpisów - przedstawiają one niezależne zdanie Odjechanych.
Lubisz nas czytać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. cudowny artykuł powinno się go obowiązkowo dodawać w szpitalu jako poradnik dla rodzących i ich bliskich

    1. Nasze doświadczenia z każdą córką są zupełnie różne, jak różne są dzieci.
      Poradnik fajny, taki uniwersalny, podoba mi się podejście żeby nie dać się zwariować!
      Co do karmienia, to prawda, że można jeść praktycznie wszystko, ale jak żona przesadziła z nabiałem, to córki dostawały wysypki, ale jak już wiesz to uważasz ;)
      A podróże? byliśmy w Hiszpanii jak młodsza córka miała 6 miesięcy i niestety odchorowała podróż, dostała gorączki i wymiotów, na wizycie u lekarza na miejscu w Hiszpanii usłyszeliśmy, że to prawdopodobnie podróż była zbyt obciążająca dla dziecka i po kliku godzinach doszła do siebie, a z powrotem ten problem nie wystąpił ;)

      Co do Hiszpańskich metod i podejść lekarzy ja podchodzę z dystansem. Wiem, że to kwestia indywidualna i należy do decyzji każdej matki z osobna, ale ja np. jestem zwolennikiem karmienia piersią, z tego co wiem w Hiszpanii wręcz zniechęcają matki do tego, smutne, ale standard już inny…

      Jak pisałem wcześniej, poradnik fajny, polecę dalej ;)
      Pozdrawiam!

  2. Fajne zestawienie. Podrzuce Ci male zestawienie z moich doswiadczen, ktore otrzymalam od poloznych w krajach w ktorych przyszlo mi rodzic
    1. Przegrzewanie
    Irlandia: jezeli jest ponizej 18 stopni C dziecko ma jedna warstwie wiecej ubran niz matka, Jezeli powyzej tyle samo warstw co dorosly.
    Hiszpania: polozna zrobila zdziwiona mine na to pytanie i kazala mi tylko w pierwszym miesiacu nie wystawiac dziecko na bezposrednie slonce.

    Stosuje sie do rady z Irlandii.
    2. przepielegnowalnie
    IR: kompiel co drugi dzien. Po porodzie nawet w szpitalu dziecko jest kompane dopiero po 24 -48 godzinach wczesniej jedynie obmyte z wod plodowych. Dtergenty wporowadzaja dopiero mamy po powrocie do domu.

    ES: zaleca sie mycie codziennie a w upaly nawet dwa razy dziennie.

    Stosuje obecnie zalecenia Hiszpanskie

    3. Podroze- przy obudwoch moich maluchach nasza pierwsza calodzienna wycieczka odbyla sie w 3 tygodniu zycia. Samolotem z synem polecialam pierwszy raz w wieku 6 miesieicy. Z corcia zobaczymy jak bedzie. Narazie czekamy na dokumnenty dla niej.
    Nie ma co sie bac podrozowania. Przez pierwsze dwa lata z dzieckiem podroz jest calkiem fajna potem to juz trzeba mniec oczy dookola glowy i bardziej zasobny portwell na bilety.

    4. Dieta

    IR: zaraz po porodzie (cesarka) dostalam najpierw grzanke a na kolacje kurczaka panierowanego z ziemniakami i salatka z majonezem

    ES: dieta lekko strawna jak po normalnej operacji ( tez rodzilam cesarka), kto byl operwowany ten wie jak to wyglada.

    Co do diety karmiacej mamy to sprawa bardzo trudna. I haslo mozna jesc wszystko jest troche mylace. Owszem jesc mozna duzo liczbe produktow ale nie wszystko. Mamy powinny zaopatrzyc sie w liste czego jesc nie powinny jezeli karmia piersia. Napewno odpadaja wszelakie grochy, grzyby, kapusty i niejadanie smazonych rzeczy oraz nadmiar cukru. Niewszyscy wiedza ale cukier tez moze pwodowac kolki. Wiec obiadanie sie biszkoptami niesluzy ani mamie ani maluchowi. Ja przy obojgu moich dzieci stosowalam/ stosuje diete watrobowa.

    i punkt 6.

    Zgadzam sie do 3 miesiaca dziecko potrzebuje sporo wiecej tulenia niz potem. moj synek jak skonczyl 3 miesiace i odkryl mozliwosc trulania sie przestal spac mi na piersi i ssac smoczek. Z corcia niewiem jak bedzie bo ona to najchetniej by caly czas byla w chuscie w tulona we mnie.

    W Irlandii polozne zachcacja do bliskosci. Tam norma jest spanie z dziecmi. W szpitalu dziecko jest odpoczatku z matka 24 godziny na dobe.

    W Hiszpanii raczej jest moda na osobne pokoje dla dzieci a w szpitalu dziecko jest dosc szybko odseparowane od mamy i przyoszone teoretycznie na karmienie. A jak mama sie nie upomni to nie przynosza wogole tylko dokarmiaja. Naszczescie jak sei juz chodzi po cesarce to dziecko moze byc caly czas z mama jezeli ona ma taka chec.

    Jak widac co kraj to inaczej. Warto poczytac jak jest gdzie inndziej i nie stosowac sie slepo do tego co pisz aporadniki i mowia ciocie dobre rady.

    Ja bym do Twoje listy dodala 8 grzech – przeedukowanie

    1. Gosiu, matka karmiaca moze jest wszystko i dotyczy to rowniez wzdymajacych produktow straczkowych. Aktualna wiedza o karmieniu piersia jasno mowi, ze produkty wzdymajace mame nie wzdymaja dziecka. Kolki to temat rzeka, problem o nieznanej etiologii, czesto przypisuje sie im zrodlo w diecie mamy, niesluszne.

      1. Laura, niewiem co obecnie pisza o wplywie diety matki karmiacej na stan dziecka medycy ale z moich obserwacji i doswiadczen wynika, ze dieta ma ogromne znaczenie. Nie mam czasu na przytaczanie licznych przykladow z mojego zycia ale z corka mam tak ze jak zjem nieco wiecej miesa albo nabialu czy cukru ona odrazu dostaje kolki. Pediatra kazal mi uwazac na to co jem. Wiec zlaecalabym raczej obserwowanie dziecka i sluchanie wlasnej intuicji niz sluchanie slepo co pisza czy mowia medycy/naukowcy. A dieta lekkostrawna jest blogoslawienstwem dla kobiety po ciazy.

        1. Reakcje na pokarm są kwestią bardzo indywidualną. Jednak bez sensu jest z góry zakładać, od razu po porodzie, że wszystko co jem, może uczulić dzieciaka, dlatego matka decyduje się na rygorystyczną dietę. Tak jak piszesz – najpierw jesz normalnie, obserwujesz małą, coś Cię niepokoi w jej wyglądzie/zachowaniu i stopniowo dietę swą redukujesz.

    2. Dzięki za informacje, jak to wygląda nie tylko w Polsce. Bardzo podoba mi się odpowiedź na temat przegrzewania. Niestety w Polsce ciągle przekazywana jest z pokolenia na pokolenie konieczność ubierania i zagrzewania dziecka.
      Co do diety, to tak jak Laura napisała – produkty wzdymające matkę, nie wpływają wzdymająco na dziecko.
      Smutne jest odseparowywanie dziecka w Hiszpanii. Ja prawie od samego początku miałam przy sobie małą, a położne mi we wszystkim bardzo pomagały. Oczywiście była możliwość oddania młodej do pokoju noworodków, jednak nie chciałam z niej korzystać.

  3. Nasze doświadczenia z każdą córką są zupełnie różne, jak różne są dzieci.
    Poradnik fajny, taki uniwersalny, podoba mi się podejście żeby nie dać się zwariować!
    Co
    do karmienia, to prawda, że można jeść praktycznie wszystko, ale jak
    żona przesadziła z nabiałem, to córki dostawały wysypki, ale jak już
    wiesz to uważasz ;)
    A podróże? byliśmy w Hiszpanii jak młodsza córka
    miała 6 miesięcy i niestety odchorowała podróż, dostała gorączki i
    wymiotów, na wizycie u lekarza na miejscu w Hiszpanii usłyszeliśmy, że
    to prawdopodobnie podróż była zbyt obciążająca dla dziecka i po kliku
    godzinach doszła do siebie, a z powrotem ten problem nie wystąpił ;)

    Co
    do Hiszpańskich metod i podejść lekarzy ja podchodzę z dystansem. Wiem,
    że to kwestia indywidualna i należy do decyzji każdej matki z osobna,
    ale ja np. jestem zwolennikiem karmienia piersią, z tego co wiem w
    Hiszpanii wręcz zniechęcają matki do tego, smutne, ale standard już
    inny…

    Jak pisałem wcześniej, poradnik fajny, polecę dalej ;)
    Pozdrawiam!

    1. Dzięki za miłe słowa i chęć polecenia :-)
      Co do podróży – jeździliście z młodszą córką przed wyjazdem do Hiszpanii? Mam na myśli dalej, niż w obrębie miejsca zamieszkania. Aha i przede wszystkim czy jechaliście ciurkiem, czy jednak noclegi po drodze zaliczyliście, aby wszyscy mogli odpocząć?

      1. W zasadzie to nasza jazda odbyła się do i z lotniska, najwyżej godzinę tu i tam, plus przelot ;) więc nie jakoś strasznie daleko/długo. Nasze córki,tak do dwóch lat obie nie lubiły jeździć samochodem, więc ograniczaliśmy to do minimum. ale teraz w sumie jest w porządku, podróż 400 km samochodem nie stanowi dla nich problemu, ale jeździmy na takie dalsze wypady na noc, żeby spały.
        Lecieliśmy samolotem, bo przeliczyliśmy, że na dojazd w jedną stronę musielibyśmy poświęcić 3 dni, wliczając postoje na karmienie itp. co przy 14 dniowym pobycie dyskwalifikowało ten rodzaj podróży.
        Nam wydaje się, że najbardziej obciążający dla Basi wtedy był przelot.

        Jeśli Wasza Sońka dobrze znosi podróż samochodem to nie powinno być problemów. Wszystko zależy od dziecka, Wy znacie swoją córkę najlepiej ;)

  4. Co do rozszerzonej diety dziecka – moje chce jesc tylko parowki, serki homo i jogurty, gerberki. Nakombinowalam sie strasznie by Ksiezniczce dogodzic domowymi obiadami, ale nie chciala niczego zjesc. I to im starsza sie robi, tym bardziej jest oporna (bunt dwulatka?). Ale nie czuje sie z tego powodu gorsza matka – wiem, ze taka dieta genialna nie jest, wiec podrzucam ile moge owocow i swierzych warzyw do chrupania. Niemniej jednak moje dziecko jest super zdrowe, rosnie i rozwija sie prawidlowo.

    1. Właśnie sporo dzieci znam, których dieta wygląda podobnie. Może faktycznie działa to tak, że jak już raz spróbuje tą parówkę, to nie chce nic innego jeść. Hmmm… może warto po prostu tej parówki w ogóle nie podawać? ;-)

    2. U nas starsza córka tak ma/miała. Śmiejemy się z żoną, że na rosole i parówkach wyrosła. Owoców surowych, oprócz bananów i jabłek to nic nie spróbuje. Mięcha oprócz parówek, to kotleta od czasu do czasu zje, ale rozwija się chyba prawidłowo. Młodsza z kolei je bardzo różnorodnie i praktycznie wszystko co jej damy, zupki, mięcho, owoce, no wsio, a i tak ma problemy z rośnięciem. W sierpniu skończy 2 lata a waży 8,8 kg, ale jesteśmy na dobrej drodze po kilkunastu wizytach i wszelakiej maści specjalistów, którzy nic nie znaleźli…
      Jedna pani profesor stwierdziła tylko, że czasem dzieci tak mają, że na chwilę się zatrzymują ze wzrostem, a potem ruszają normalnie…
      Czy nie podawać w ogóle parówek? nie wiem, to Wasza decyzja, myślę, że nie ma tu złego wyboru.
      Czasem tak jest, ze w akcie desperacji dziecku się daje cokolwiek, żeby tylko chciało zjeść, znam z autopsji.

      1. Oj, prawda to – w akcie desperacji dasz dziecku parowke, byle zjadlo (bo przeciez padnie z glodu na twoich oczach;) Ale jako, ze Wasza córa wyrosla na parowkach i rosole, czyli z preferencjami kulinarnymi jak moja, tym bardziej sie nie przejmuje! :-D