Z dzieckiem w wózku na wakacjach

Nasza 2,5-letnia Sońka rzadko już wsiada do wózka, zdecydowanie woli “na nóśkach”. Wózek jednak zabieramy ze sobą zawsze na dłuższe wyjazdy. Gdy Sońka na spacerze opada z sił, wózek staje się niezastąpiony.

Wózek X-Lander X-Run nabyliśmy z główną myślą przewodnią: będziemy biegać z dzieckiem w wózku. Wtedy też zbyt długo nie analizowaliśmy, czy będzie on funkcjonalny na spacerach, złożony w samochodzie czy samolocie. Po przeszło 2,5 latach nadal jesteśmy bardzo zadowoleni z wyboru tego modelu. Zrobiliśmy z nim tysiące kilometrów spacerowo – biegowych, składaliśmy go setki razy, setki razy odpinaliśmy koła, dziesiątki razy odpinaliśmy i przypinaliśmy różne jego części, gadżety, osłonki. Przeżył też kilka lotów samolotowych – jedyny problem, jaki powstaje na lotnisku, to X-Lander jest nadal spory po złożeniu, więc nie mieści się na taśmie przy odprawie celnej. Ale w sumie to już nie nasz problem, tylko tych, co chcą go prześwietlać. Wracając jednak do meritum: X-Lander X-Run jest szalenie wytrzymałym, praktycznym i wygodnym wózkiem.

Możliwe, że niedługo ponownie będziemy stali przed wyborem wózka (termin porodu mam na 1.05. więc jeśli Sońka nie odstąpi swojego pojazdu, to będziemy musieli nabyć drugi wózek) na pewno wybierzemy właśnie ten, który już mamy (no, może nowszy model ;-) ).

Z producentem marki X-Lander współpracowaliśmy przez rok od narodzin Sonii w ramach akcji Aktywni rodzice. Wtedy można było nas podejrzewać o pisanie tekstów reklamowych na zamówienie (mimo, że tak nie było). Współpraca wygasła ponad 1,5 roku temu, więc teraz nie mamy żadnych profitów z tego tekstu. Jesteśmy po prostu bardzo zadowoleni z tego modelu wózka i szczerze wszystkim go polecamy. Za naszą namową mnóstwo znajomych i nieznajomych dokonało zakupu X-Landera i nikt z nich nie był zawiedziony. Sporo naszych tekstów na temat X-Lander’a X-Run’a znajdziecie TUTAJ. Jeśli macie jakiekolwiek pytania – komentujcie, chętnie pomożemy.

Garść zdjęć z wakacji na Malcie, październik 2016:

Sponsorem akcji Aktywni Rodzice jest producent wózków dziecięcych marki X-Lander. Zgodnie z zasadami współpracy sponsor nie ingeruje w treść wpisów - przedstawiają one niezależne zdanie Odjechanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach:

  1. My mamy od pół roku X-move (model 2016; piszę celowo, bo na forach pojawiały się informacje o jakichś wadach modelu z 2015 roku). Jedynym jego mankamentem jest waga (15 kg), poza tym same zalety. I też bym go nie zamieniła na żaden inny. Co prawda Małżonek bardzo brzydko się o nim wyrażał, kiedy musiał go wtaszczyć po schodach na Hradczany w 30-stopniowym upale ;), ale poza tym naprawdę daje radę wszędzie i po największych wertepach. Nic w nim nie stuka, nie puka, jest bardzo wygodny w użytkowaniu i taki… miękki (w porównaniu z naszym pierwszym wózkiem). Rewelacja! Mamy nadzieję, że nam jeszcze trochę posłuży.

  2. My mamy od dwóch miesięcy – nie powiem ze jednym z powodów kupna była Wasza rekomendacja :) narazie jestem zadowolona – a juz m.in. wypad w góry za nami :) mam tylko dwie wątpliwości: jest to wózek przeznaczony do różnych aktywności ale niestety nie rozumiem czemu jest tak słabo zamortyzowany :( młody w gondoli trzęsie sie jak osika i to przy niewielkich nierównościach- u Was tez tak jest? Druga wątpliwość to właśnie jego wielkość a latanie samolotem – nie mieliście problemu z tym? Lataliscie z gondola czy tylko ze spacerówka? No i moja mama juz narzeka ze spacerówka tylko przodem do jazdy i dziecka nie widać ;)

    1. Witaj, wybacz poślizg czasowy z odpowiedzią…
      Fakt – z amortyzacją gondoli jest słabo, dopiero spacerówka jest pod tym względem rewelacyjna. X-run ma ten minus, że nie da się go zamontować tak, żeby było widać dziecko. Maleńką rekompensatą jest siatka w budzie, ale na pewno nie zastąpi kontaktu z dzieckiem non stop. Kwestia przyzwyczajenia – z początku też było mi z tym źle, ale szybko się przyzwyczaiłam. Do samolotu braliśmy już tylko spacerówkę, ale z wniesieniem gondoli nie będziecie mieć żadnego problemu chyba w każdej linii lotniczej – warto sprawdzić w regulaminie.