Kolejny sezon morsowy!

Pawła przygoda z morsowaniem zaczęła się w 2008, moja, gdy z Pawłem się poznaliśmy – w 2010, zatem jest to już dziewiąty sezon morsowy Pawła i nasz wspólny siódmy. Z regularnością różnie bywa, staramy się jednak raz w tygodniu na wspólną kąpiel klubową dotrzeć.

Można by rzec, że morsy to takie świry, którzy odwiecznie, wręcz do porzygu, powtarzają te same teksty: morsowanie to naturalne wspomaganie układu odpornościowego, wyzwalanie się endorfin, świetna atmosfera, genialne przeżycia. I tu się zaczyna duży podział społeczeństwa: na tych, co rozumieją, bo sami się kąpią w zimnej wodzie i na tych, którzy każdorazowo pukają się w czoło, że jesteśmy nienormalni, i że na pewno za kilka lat morsowanie odbije nam się dużą czkawką zdrowotną.

A ja Wam powiem tyle, że choć nie ma badań, które jednoznacznie stwierdzałyby, że wieloletnie morsowanie nie ma negatywnego wpływu na zdrowie człowieka, to są ludzie, którzy morsują od czasów, gdy nie było jeszcze klubów morsowych, a ich zimowe kąpiele, to było np. regularne wchodzenie do rzeki w dzieciństwie – często w ubraniach i wracali w takich strojach do domu. I mają się teraz całkiem nieźle. I nadal morsują.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że już nie setki, lecz tysiące osób w Polsce wchodzi do lodowatej wody, ukrywając cierpienie i katusze? Raczej żadne. Morsowanie naprawdę aktywuje receptory, które odpowiedzialne są za odczuwanie przyjemności. Morsy to zlepek ludzi, którzy drastycznie różnią się od siebie – różny wiek, inne wykształcenie, skrajnie inne poglądy polityczne. A mimo wszystko na imprezach morsowych dogadują się rewelacyjnie. I to jest wisienka na torcie, która sprawia, że chce się wracać co niedzielę do przerębla :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach:

  1. Witam. Czy można zacząć morsować w drugim tygodniu ciąży? Nigdy jeszcze nie morsowałam i mam obawy czy mogę zacząć właśnie teraz…

    1. Witaj, nikt na to pytanie Ci nie odpowie. Nie ma żadnych badań, które dowodziłyby, że morsowanie w ciąży jest nieszkodliwe. Ja w ciąży morsowałam, ale miałam kilka sezonów morsowych za sobą. Osobiście nie zaczynałabym przygody z morsowaniem w ciąży. Wypada znać reakcję swojego organizmu na lodowatą wodę, zanim podejmie się decyzję, czy morsować, będąc odpowiedzialną nie tylko za siebie. Sezon powoli się kończy, kolejny niebawem…

  2. Witam, ja jestem w 5 tygodniu ciąży, ale kiedyś morsowałam, tyle że bardzo sporadycznie, raz miałam przerwę 2letnią i że dwa razy morsowalam innym razem znów 2 lata przerwy i tylko raz. Ostatnio po około 3latach przerwy weszłam znów, ciężko było ale może dlatego że było wilgotno i zimno i okazuje się dopiero teraz ze to była już ciąża. Czy mogłabym sobie pozwolić na dalsze morsowanie? Aż boję się pytać swojej lekarki, bo Ona pewnie by odpowiedziała nie morsowac, nie biegać, tylko spacerować. Z drugiej strony może powinnam dmuchać na zimne? To pierwsze dziecko a mam 35lat.

    1. Wysoka wilgotność zdecydowanie nie sprzyja morsowaniu – dużo osób to potwierdzi, że jest wtedy po prostu nieprzyjemnie. Co do ciąży, nie wiem, co Ci odpowiedzieć… Wielu ginekologów jest przeciwnych morsowaniu w ciąży, bez względu na to, jak zaprawionym morsem się jest. Ja miałam to szczęście, że prowadząca moją ciążę dała mi niejako zielone światło do morsowania w ciąży. Z drugiej strony, tak jak pisałam w odpowiedzi wyżej, sezon powoli się kończy. Skoro jesteś sporadycznie morsującą osobą, może lepiej wstrzymać się do kolejnego sezonu…
      Zdrówka życzę! :-)

  3. Dzięki Ci Leona za odpowiedź, i tak też zrobię, ewentualnie wejdę tylko do kolan, po ostatnim razie miałam wrażenie, że ta zimna woda pomogła mi na kolano, nie bolało mnie już po kilku kilometrach biegu :-)

    1. Ooooj zimna woda wielu osobom pomaga na wszelakie urazy ;-) A skoro już kolana chcesz moczyć, to możesz tak do ud wejść – sądzę, że różnicy wewnątrz organizmu nie będzie o te kilka centymetrów głębiej, a rewelacyjnie na cellulit działa ;-) Ale to wyłącznie moje zdanie i tak jak wcześniej – nie namawiam do morsowania w ciąży. Daj znać, jeśli faktycznie się przełamiesz, jak tam wrażenia :-)