Jak będzie wyglądał rynek pracy naszych dzieci?

Jedna z pierwszych (o ile nie pierwsza) publikacji powołanego niedawno instytutu Natalii Hatalskiej (infuture hatalska foresight institute) porusza bardzo ciekawy moim zdaniem temat – przyszłości rynku pracy. Nie mam wątpliwości, że zmiany, jakie zajdą w najbliższych 20-30 latach będą gigantyczne. Z punktu widzenia ojca ma dla mnie jedynie znaczenie, czy będę umiał przygotować na nie swoje dzieci.

Pobierz pełny raport za darmo: klik!

Publikacja, o której wspominam, szeroko opisuje 5 scenariuszy. Każdy z nich ma pewne szanse realizacji i jest niemal pewne, że żaden nie będzie miał w tym starciu wyłączności na zwycięstwo. Najprawdopodobniej rynek pracy „dotknie” kilka z przedstawionych wariantów, w różnym stopniu. Mam jednak faworytów – przedstawię więc scenariusze w kolejności, która moim zdaniem, oddaje prawdopodobieństwo rzeczywistego wpływu na rynek pracy najbliższych lat, zaczynając od najbardziej prawdopodobnych. Jeden z nich pominąłem, bo nie umiem się do niego odnieść w kontekście własnym lub moich dzieci.

1) People per hour – praca na godziny

To mój zdecydowany faworyt w kwestii zmian na rynku pracy i obejmuje w zasadzie wszystkie stanowiska i rodzaje zadań. Jest to konsekwencja tego, że w kwestii warunków zatrudnienia docieramy już powoli do granic możliwości. Stety i niestety. Nie wierzę w to, że za 20-30 lat będzie istniała „umowa o pracę”, jaką znamy dzisiaj. Coś, co jest uznawane za formę największego zawodowego bezpieczeństwa dla pracownika i jednocześnie największy koszt dla pracodawcy. Niezależnie od tego, jak bardzo zmieni się prawo i jak bardzo będzie takie inicjatywy blokowało, coraz częściej pracodawca będzie się decydował na „wynajęcie” pracownika do wykonania konkretnego zadania, biorąc pod uwagę wiele czynników – jakość, czas realizacji, cenę, itd. I wcale nie oznacza to, że sytuacja pracownika ulegnie pogorszeniu. Szczerze mówiąc w pewnych aspektach będzie to powrót do korzeni, gdy praca była takim towarem, jak każdy inny i to rynek decydował, ile jest warta.

Jakie to ma konsekwencje dla naszych dzieci? Przede wszystkim musimy odejść od modelu „edukacja > praca > emerytura” na rzecz ciągłej edukacji (nie tylko szkolnej czy uniwersyteckiej), której celem powinno być zdobywanie nowych umiejętności i łączenie ich ze zdobywaniem praktycznych doświadczeń.

2) Working forever – praca bez emerytury

Statystyki są nieubłagane, nawet w Polsce oczekiwana długość życia zwiększa się o około 2 lata co kolejnych 10 lat i obecnie wynosi 77,5 roku (tyle średnio będą dożywały dzieci urodzone w 2015), gdy dla roku 1990 było to 70,9. Można więc przyjąć, że nasze dzieci będą żyły około 6-8 lat dłużej od nas. Z punktu widzenia systemu emerytalnego, jest to nawet kilkukrotne wydłużenie okresu trwania emerytury. Ten efekt, w połączeniu ze starzeniem się społeczeństwa, musi spowodować załamanie się aktualnego systemu emerytalnego. Czysta matematyka. Oczywiście jakaś jego forma pozostanie, ale będzie raczej formą dotacji pozwalajacej (lub nie) na zapewnienie minimum egzystencji. Emerytura w formie, jaką znamy, zapewne będzie w Polsce zanikać.

Jakie to ma konsekwencje dla naszych dzieci? Poza wnioskami z poprzedniego scenariusza, jeszcze większe znaczenie będzie odgrywało zdrowie fizyczne i psychiczne – dieta, sport, czyste powietrze.

3) The useless class – zawody zanikające

Z pewnością coraz więcej czynności wykonywanych dzisiaj przez ludzi, za 20-30 lat przejmą roboty. Nie sądzę, aby nasze dzieci miały okazję zostać taksówkarzem czy górnikiem. Co nie znaczy oczywiście, że zastąpią nas tanie roboty i staniemy się bezużyteczni. Dlaczego?

  1. Szacuje się, że 65% dzieci urodzonych po 2007 roku będzie pracowało w zawodach, które jeszcze nie istnieją;
  2. Zmieni się tryb pracy. Znane nam 8 godzin od 9 do 17 (+nadgodziny oczywiście) przestanie mieć rację bytu.

Jakie to ma konsekwencje dla naszych dzieci? Zamiast przywiązywać uwagę do tego, czy dziecko posiada wiedzę lub umiejętności, dużo bardziej powinniśmy się skupiać na tym, w jaki sposób je posiadło i czy będzie w stanie się adaptować do nowych sytuacji na rynku pracy.

4) There are no jobs on a death planet – zmiany społeczne i klimatyczne

Jeśli nie stanie się nic szczególnie dobrego (lub złego), za kilkadziesiąt lat (a więc w okolicy połowy życia zawodowego naszych dzieci) postępujące zmiany społeczne i klimatyczne będą miały wpływ na to, gdzie i w jaki sposób pracujemy. Pewnie w związku z tym procesem powstanie wiele zawodów, o których dzisiaj nie mamy pojęcia. Niestety wszystko wskazuje na to, że powiększy się rozwarstwienie społeczne. Tempo zmian, jakie obserwujemy, nie wszędzie będzie akceptowalne w równym stopniu. Już dzisiaj widzimy protesty związane z działanością Ubera, który absolutnie nie jest firmą taksówkarską, która ma za zadanie konkurować z korporacjami. To firma, która w perspektywie najbliższych lat ma zastąpić taksówki pojazdami autonomicznymi, by nareszcie zacząć zarabiać.

Jakie to ma konsekwencje dla naszych dzieci? Przede wszystkim powinniśmy większą uwagę zwrócić na kwestie klimatu oraz budować świadomość i wrażliwość społeczną.

Co dalej? Koniec ze stabilnością

Jeden z elementów, który moim zdaniem będzie największą rewolucją w stosunku do obecnego rynku pracy, przewijał się w raporcie w wielu miejscach, ale moim zdaniem wymaga większego zaakcentowania. Chodzi o kwestię rosnącej dynamiki zmian i konieczności dostosowywania się do nich. Nasi rodzice bardzo często pracowali w jednej firmie, na jednym stanowisku (awansując ewentualnie w ścisłej strukturze) i wykonując podobne zadania. Od naszego pokolenia oczekuje się elastyczności – 5 lat temu programowałem, dzisiaj sprzedaję mieszkania, za 5 kolejnych lat będę się pewnie zajmował czymś innym. Coraz mniej moich równieśników pracuje w tej samej branży przez więcej niż 5 lat. Nie wierzę w to, że za 20-30 lat będą istniały na szeroką skalę „zawody”, jakie znamy dzisiaj. Rynek pracy będzie się opierał na specjalistach, posiadających umiejętności w danym obszarze. Jakie niesie to konsekwencje? Dużo większą rolę od posiadania wiedzy, będzie miała umiejętność jej pozyskiwania, filtrowania i przekuwania w pracę rozumianą jako produkt, który ktoś będzie chciał kupić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Już dziś coś takiego jak “zawód” jest w zaniku. Większość branż wymaga bardzo interdyscyplinarnego podejścia. W związku z potrzebą ciągłego doszkalania a czasem nawet przebranżowienia myślę, że w ciągu najbliższych lat bardzo rozwinie się coś takiego jak web-learning. Jak netflix tylko z warsztatami i kursami. Już jest zresztą tego sporo ale w USA.