Oto Gospodarz!

Kilka dni temu minęła pierwsza rocznica śmierci Stasia – ojca mojej mamy. Nie piszę, że mojego dziadka, bo nie lubił, jak się do niego tak zwracaliśmy. „Dziadek to jest do orzechów” – powtarzał.

Staś był człowiekiem, jakich coraz mniej wokół nas. A z drugiej strony coraz bardziej wydają się być potrzebni. Był gospodarzem. Takim prawdziwym. Miał ogromne podwórko, stodołę, kilka hektarów pola, hodował zwierzęta. Znał każdy zakamarek swojej ziemi. Nie był w stanie odpoczywać, gdy jakikolwiek sprzęt nie był sprawny. Na szczęście umiał naprawić praktycznie wszystko. Gdy czegoś się podejmował, robił to najlepiej, jak umiał. Wkładał w to całą energię i pracował tak długo, aż był zadowolony z efektu. Nie zabierał się za nic, dopóki nie skończył poprzedniego zadania. Był rolnikiem, ale też strażakiem, kuratorem sądowym czy dyrektorem banku.

Wiedział, że jest za to wszystko – za każdy kawałek jego własności lub powierzonego mienia – odpowiedzialny. Nie liczył na innych, nie delegował, nie czekał, aż zrobi to ktoś inny. Po prostu działał. Rzetelnie i w swoim rytmie.

Staś, walcząc przez 40 lat z cukrzycą, na każdym kroku pokazywał, że nie można się poddać. Nadszedł jednak dzień, w którym siły mu zabrakło. Teraz odpoczywa po ciężkiej pracy.

Takich gospodarzy mi dzisiaj brakuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach: