List do reklamodawców Faktu i Superaka

Drogi reklamodawco Faktu i Superaka,

rozumiem, że decyzję o wyborze zdjęcia umierającego dziecka na okładkę podjął naczelny, a bohaterska obrona kolegi z konkurencyjnego szmatławca jest w tej branży czymś naturalnym.

Rozumiem, że czytelnicy tych periodyków to Wasz target i pomimo bycia półgłówkami, w mniejszym lub większym stopniu generują przychody Waszym biznesom. Bo przecież pół miliona półgłówków ma pół miliona portfeli, które puste na pewno nie są.

Wiem, że przecież mediaplany, targety, rekomendacje agencji renomowanych. I że budżet zamknięty i zatwierdzony przez wszystkich świętych. I nawet to, że centrala w Hondurasie podejmuje decyzje przyjmuję z wiarą, że tak jest na pewno.

Jestem też w stanie zrozumieć, że w dobie rozwiniętych do rozmiaru biblii CSRów, nie udaje się w nich zawrzeć tak delikatnych kwestii, jak zakaz wspierania hien cmentarnych.

Ja to wszystko jako klient Wasz lub nie-klient rozumiem.

Ale nie zrozumiem nigdy, jak regulując (przeterminowaną zapewne) fakturę za okładkę, wkładkę czy moduł nawet najmniejszy, nie przeszkadza Ci, że stajesz się współproducentem tego gówna. Nie zrozumiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *