Wszyscy jesteśmy hipokrytami!

Przynajmniej raz w miesiącu ktoś z moich znajomych na FB wrzuca link do filmu, ukazującego sposób chowu zwierząt do masowego uboju. Nie będzie śmiałym przypuszczeniem, że jeśli 99% z Was osobiście wybrało się do ubojni i przekonało, jak wygląda uzyskiwanie mięsa dosłownie od zarodka, zostalibyście wegetarianami. Nie zamierzam Was tutaj jednak takimi linkami zasypywać, bo uważam, że są zbyt okrutne. Tak – są drastyczne i okrutnie do bólu – dosłownie.

Wiele osób nie wyobraża sobie usunięcia zęba bez znieczulenia – zwierzęce ogony, dzioby i Bóg wie, co jeszcze, obcinane są jak paznokcie. A jak zwierzęta są zabijane – myślisz, że szybko i bezboleśnie? Naiwny Ty. Nierzadko zwierzę jest niezbyt precyzyjnie np. potraktowane prądem, czy zarżnięte. I myślisz, że ktoś je zaraz dobija, żeby skrócić męki? Pff, znów zonk. Nikt nie ma czasu na cackanie się. Zwierzę, które uchowało się przed rychłą śmiercią, zostaje następnie np. wrzucone do kotła z wrzącą wodą. Gotuje się żywcem. Albo jest pozostawione do wykrwawienia się. Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie jęki i ból człowieka, który pozostawiony jest na pastwę losu i powolną śmierć. Nie jesteś też w stanie wyobrazić sobie, co czuje zwierzę, gdy wisi do góry nogami, powieszone za jedną kończynę, czekając aż się wykrwawi, w bólu, pisku i rozpaczy. Ubój to nie śmierć lecz tortury.

Nie widziała dupa słońca

Zwierzęta, które utrzymywane są przy życiu, aby coś więcej z siebie dawały, niż kawał mięcha, mają jeszcze ciekawiej. Maciora szprycowana hormonami, aby rodziła częściej niż natura przewiduje, leży całe życie w klatce. Leży, bo nie ma siły się podnieść. Leży, bo jej sutki są zaropiałe, obolałe, a jej jedyny cel w całym życiu to wykarmić młode.

Karmię piersią prawie 11 miesięcy, miałam raz zastój. Myślałam, że z bólu umrę. Maciora umiera tak codziennie. Cierpi jak Prometeusz, któremu codziennie odrasta wyżerana wątroba. Prometeusz miał szczęście o tyle, że przedwcześnie niż plan zeusowy zakładał, Herakles zabił wyjadającego wątrobę Prometeusza sępa. Maciora nie ma swojego Heraklesa.

Najprościej jest z kurami, bo przynajmniej jajka są prosto opisane. (Dla niezorientowanych: każde jajko opisane jest kodem, z czego pierwsza cyfra oznacza sposób chowu. Zakres 0-3. “O” świadczy o ekologicznym chowie kur. Zbliżony jest do wiejskiej hodowli kur, znanych przez nasze babcie. Kury są szczęśliwe, jedzą sobie robaczki, jakie upolują. Spacerują. Cieszą się słońcem. Jajka, które mają “3”, pochodzą od kury żyjącej w ciasnej klatce z koleżankami. Mają wycięte dzioby, żeby nawzajem krzywdy sobie nie zrobiły. Nie wiedzą, czym jest spacer. Nie wiedzą, czym jest słońce. Nie wiedzą, czym jest krok w bok. Szprycowane wyłącznie sztuczną karmą, hormonami i antybiotykami, które przedostają się do znoszonych jaj. Nie żyją zbyt długo. A prawda jest taka, że to Ty decydujesz, ile kur będzie biegało szczęśliwie znosząc jaja tam, gdzie chce, a ile będzie srało na siebie w ciasnej klatce.)

Szarpałabym jak Reksio boczek

Uwielbiam soczystego indyka, spaghetti z dużą ilością mielonej wołowinki, a i szynką nigdy nie pogardzę, zwłaszcza gdy mąż ją upiecze, zaś jajka mogę jeść na śniadanie, obiad i kolację w każdej postaci. Wybieram jednak jajka z zerem lub max. jedynką. Z mięsem jest gorzej, bo kupując gdziekolwiek, nie mam informacji, o sposobie chowu i uboju zwierzyny. Zaczęłam więc ograniczać ilość spożywanego mięsa. Myślę poważnie o wegetarianizmie. Nie w imię protestu przeciwko zabijaniu zwierząt, lecz z bólu, jak te zwierzęta są traktowane przez ich całe nędzne życie. Może kiedyś będę miała gospodarstwo z kilkoma kurami i krową. A sąsiad co jakiś czas sprzeda mi kawał świeżo bitej świnki. Sama bym nie tknęła mięsa, które wcześniej biegało po moim podwórku.

Każdy gatunek ma prawo do godnego życia i godnej śmierci. Zwierzęta z masowego uboju nie mają żadnych praw.

Wszyscy jesteśmy hipokrytami!

Nie udawaj, że problem Ciebie nie dotyczy, że nie wiesz, skąd pochodzi schabowy i kura z niedzielnego rosołu. Dowiedz się, nie tylko ode mnie, jak to mięso jest wcześniej traktowane i zrób coś z tym. Zmień nastawienie do masowej produkcji mięsa i nabiału, poszukaj czegoś eko albo ogranicz spożycie. Wyguglaj przepisy wege – ludzie, którzy nie jedzą mięsa, zastępują je równie wartościowymi produktami. Sprawi to, że nadasz lepszy sens życiu przynajmniej kilku zwierząt i zminimalizuje ich cierpienie, które zjesz przez całe swoje życie.

Pamiętacie słodkie prosiaczki pakowane w próżniową folię i sprzedawane w całości w Makro?

Przeczytaj artykuł o zbulwersowaniu klientów TUTAJ, bo przecież dotychczas kilo schabu rosło na drzewie. Na dokładkę film niedrastyczny. Enjoy. KLIK.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach:

  1. Podobne przemyślenia ostatnio mnie naszły, a i chęć zdrowszego życia. Efekt: od kilku tygodni dieta bezmięsna.

    1. Świetnie, gratuluję! A mąż nie protestuje? U nas może przeszłaby dieta bezmięsna, ale Paweł pewnie na mieście swoją działkę mięsną by zjadł ;-)

  2. Fajny wpis. Bardzo celne uwagi.

    Brak świadomości ludzi, bierze się też z tego, że w naszym społeczeństwie je się byle jak. Tzn. brak jest przywiązania do jakości produktu i jaki ta jakość ma wpływ na przygotowaną potrawę. – moda na programy kulinarne i gotowanie trochę to zmienia – chociaż w nich za mało się mówi o uboju, pochodzeniu mięsa, jajek itp. itd.

    Głównym czynnikiem zakupowym jest “byle taniej” lub ew. “byle nie drogo”. Tak ludzie kupują jajka, a kto próbował takich jajek prosto od kur które sobie wolno biegają gdzieś po gospodarstwie, wie jaka jest różnica od tych sklepowych (nawet “0” a co dopiero już “3”).

    Niestety jest tak, że nie zawsze da się uniknąć produktów “masowych”, ale nawet trochę uwagi na świadomy wybór to zawsze dobry początek.

    Przy tej masowej “produkcji” też mało się mówi ile później tego mięsa / jajek / w ogóle żywności się marnuje.

    1. Sedno “byle nie drogo”. Jednak teraz zastanawiam się nad kosztami i pewnie nie wszyscy są w stanie pozwolić sobie na np. najlepsze jajka, bo są dwukrotnie, a czasem i trzykrotnie droższe. Nie zmienia to faktu, że dla wielu osób problem z hodowlą zwierząt nie istnieje – bo nie chcą, żeby istniał, czy faktycznie pojęcia o tym nie mają? …..

  3. Tylko co nam da nie jedzenia mięsa jak okazuję się że z rybami też nie należałoby przesadzać bo albo mają w sobie mnóstwo rtęci albo są hodowane jak pangi (nawet łososie) podobnie z nabiałem mnóstwo cukrów wzmacniaczy smaku dziwnego pochodzenia itd. nie wspomnę o warzywach które jak nie wyhodujesz sobie sama w ogródku to wszystkie są jednakowe i nawet robak nie chce ich ruszyć owoce natomiast powinno szorować się szczotką nim się zje totalny chaos nie ma złotego środka chyba że własna szklarnia i obórka :)

    1. Chemia znajdująca się w każdej żywności to inna bajka. Jednak zgadzam się całkowicie – przeraża mnie, że duży, jędrny, czerwony pomidor jeszcze wczoraj mógł być zielony, wielkości pestki śliwki.