Karmienie piersią wcale nie jest wygodne.

Z wielu mądrych i mądrzejszych miejsc – z internetów i nie tylko – a także od najbliższych, dowiedzieć się można, jakie to karmienie piersią jest wygodne i właśnie przede wszystkim dla własnej wygody kobiety decydują się na długie karmienie piersią.

Dzieci lubią bawić się tym, co jedzą.
A to oznacza, że gdy niemowlak odkrywa moc dziąseł i (nie daj Boże!) zębów – zaczyna gryźć to, co ma w buzi. Przytrzaśnijcie sobie sutka np. klipsem czy spinaczem. Na pewno poczujecie się szalenie komfortowo.

Dzieci są ciekawe wszystkich bodźców zewnętrznych.
To zaś przekłada się na spokój w trakcie jedzenia. A raczej jego brak. Niemowlaki lubią sobie chwilę pocyckać, po czym z niemałą siłą od cyca oderwać i obejrzeć się za czymś, co je zainteresowało. Najchętniej wzięłyby cyca i sobie poszły. Jeśli karmię w domu – ok. Gdy karmię w miejscu publicznym – mój cyc co chwilę oglądać mogą wszyscy w zasięgu wzroku.
Kolejna szalenie komfortowa sytuacja.

Czasem trzeba karmić na chodząco.
Tak. Gdy ma miejsce sytuacja z poprzedniego punktu – czasem karmić da się tylko na chodząco. Dzieciak ma wystarczająco dużo zmieniających się obrazów, aby w miarę długo i spokojnie sobie pojeść. I tu znowu – jeśli w domu to ok. Jeśli jednak jestem np. w parku – możecie sobie wyobrazić, co myślą o mnie osoby, nie mające pojęcia o karmieniu piersią.

“Nocne karmienia są fajne, bo wyciągasz cyca i jest.”
Kiedy ostatni raz przespałam całą noc? Przed porodem. Dzieci karmione mm (mlekiem modyfikowanym) przeważnie szybciej zaczynają przesypiać całe noce, ponieważ mm jest o wiele dłużej trawione niż mleko kobiece.

“Przynajmniej nie musisz szykować butli, bo masz gotowy pokarm.”
Jasne, tylko że butlę przygotować może każdy – ojciec dziecka, babcia, ciocia i wiele innych. Cyca dojnego mam tylko ja, więc to tylko ja o każdej porze dnia i nocy reagować muszę na głód dziecka. Nie widzę w tym wygody, skoro nikt nie jest w stanie mnie zastąpić.

Nie wiesz, ile je.
O ile na mm są racje żywieniowe odpowiednie do wieku i dzieciak regularnie dostaje butlę, o tyle dziecko na piersi je ile chce i nie masz pojęcia ile to jest. Godziny karmień? Zapomnij. Niemowlaki lubią sobie pocyckać przez 15 minut i po godzinie znów są głodne, zaś kolejnym razem jedzą przez 3 minuty i kolejny głód dopada je za 3 godziny. Żadnej reguły.

“Przecież są laktatory!”
No jaha! Ale nie wszystkie cyce ulegają sile laktatorów i wiele kobiet zwyczajnie nie jest w stanie ściągnąć wystarczającej porcji mleka. Poza tym ściąganie mleka okrutnie może rozregulować laktację. Sutki nie działają jak guziczki ekspresu do kawy – włączam kiedy chce i jest. Jeśli jednego dnia ściągnę pokarm, czyli zwiększę produkcję, następnego dnia produkcja będzie wzmożona. A dzieć takiej ilości potrzebować nie będzie, co przełoży się na nabrzmienie i ból piersi. To Ci dopiero wygoda, gdy czujesz, że piersi zaraz Ci eksplodują! Najedz się grochu z kapustą, a później wstrzymuj gazy, aż zzieleniejesz. Tak mniej więcej czuje się kobieta z nadprodukcją mleka.

“Zaoszczędzasz.”
Fakt niepodważalny. Mleko kobiece nie niesie za sobą żadnych strat finansowych. Ale pod uwagę należy wziąć także fakt, że wiele niemowlaków cierpi na nietolerancję laktozy, glutenu, etc. Co oznacza, że matka karmiąca ma cholernie ubogą dietę i z dnia na dzień musi zrezygnować z wieeelu produktów, którymi dotychczas się zajadała. A butla z dostosowanym mm do wymogów dziecka całkowicie załatwiłaby sprawę. Dziecko najedzone, matka najedzona – dwie pieczenie na jednym ogniu.

“To w imię czego robisz z siebie matkę – cierpiętnicę??”
Nigdy nie nazwałam i nie nazwę siebie cierpiącą z powodu karmienia piersią. Najpiękniejszą rzeczą w kontakcie matka – dziecko, jaką natura sobie wymyśliła, jest właśnie karmienie piersią. Matki, które świadomie rezygnują z karmienia piersią, nie wiedzą, co czynią. Piękno karmienia dostrzegłam nie zaraz po porodzie, gdy wszystko, łącznie z piersiami mnie bolało. Nie miesiąc po porodzie, gdy zdarzały się bolesne zapalenia piersi. Wtedy miałam jedynie nadzieję, że dla dobra dziecka dotrwam z karmieniem do trzech miesięcy.

Karmienie doceniłam, gdy Sonia świadomie zaczęła na mnie patrzeć i rozumieć, że pokarm i matka to jedno i to samo. Gdy zza cyca wyglądają na mnie wielkie oczy wpatrujące się we mnie jak w obrazek i gdy widzę uśmiech z moim cycem w buzi, to po prostu wymiękam. Jest to coś absolutnie i niepodważalnie pięknego. Paradoksalnie przemawia przeze mnie nie wygoda, lecz matczyny egoizm, przez który chcę karmić piersią jak najdłużej. Aspekt zdrowotny pomijam – jest on oczywisty.

Na koniec zdjęcie Sonii, która nie lubi paparazzi w trakcie karmienia i skrzętnie zakrywa się pieluchą ;-)

Sponsorem akcji Aktywni Rodzice jest producent wózków dziecięcych marki X-Lander. Zgodnie z zasadami współpracy sponsor nie ingeruje w treść wpisów - przedstawiają one niezależne zdanie Odjechanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    1. Aniu produktow mlecznych. Konkretnie mleka krowiego a ono jest w wielu produktach nietylko strikte nabialowych. Moja corka miala kolki na tle bialkowym wiec musialm przejsc prawie na diete weganska na jakis czas.

    2. Nie jestem właściwą osobą, aby odpowiedzieć Ci na to pytanie. Sonia problemów nie ma, więc tematu nie zagłębiałam. Poguglaj sobie – przepisów, diet, zaleceń jest mnóstwo w internetach :-)

      1. Tak myślałam. Nietolerancja laktozy to nietrawienie cukru mlecznego, laktozy. Jest on w każdym mleku ssaków i kto mówi w takim wypadku o niejedzeniu mleka, nie wie o czym mówi. Mylenie nietolerancji laktozy z alergią na kazeinę – białko krowie jest wprowadzaniem w błąd. Przy nietolerancji jemy normalnie (laktoza jest w maminym mleku niezalenie od diety, bo to cecha mleka i nie wynika z diety) i podajemy dziecku enzym trawiący cukier laktozę o nazwie laktaza, czyli delicol. Mam się odniesc do wszystkich błędów w tym poście, czy to wystarczy? :)

        1. Nie znam się na terminologii – nietolerancja laktozy a alergia na kazeinę. Piszę na podstawie własnych doświadczeń, obserwacji, czy opinii innych, znajomych mam. Znam dziewczyny, które twierdzą, na podstawie diagnozy pediatry, że ich dzieci mają nietolerację laktozy i tym samym muszą być na diecie.
          Artykuł nie jest naukowy, ani oparty na badaniach, statystykach. Powstał wyłącznie na podstawie własnych i znajomych doświadczeń.
          Przekaz tekstu jest ciut inny, niż zagłębianie się w terminologie naukowe, czy szukanie odzwierciedlenia w badaniach naukowych tego, co miało miejsce wśród grona moich znajomych :-)

  1. Oj zgadzam sie z Toba. Gdyby nie aspekt zdrowotny i ta bliskosc z Mala juz dawno bym przestala karmic. Ja mam troche odwrotny problem niz ty. Moje niemowle musi jesc w kompletnej ciszy najlepiej na lezaco. A wiec dluzsze wypady sa lekko problematyczne bo musze szukac cichego miejsca gdzie sie ludzie nie kreca. No i ten bol kregoslupa gdy karmisz na siedzaco coraz wieksze dziecko.