Pierwsza dyszka rodzinna!!!

Nie znosiłam biegać. Na szkolnej bieżni dobiegałam (doczłapywałam) ostatnia, a bieżnia była długości raptem 400m. Test Coopera? – dla mnie nieosiągalne, aby przez 12 minut biec nieprzerwanie. Jedyne, co z biegania mnie rajcowało to fakt, że na szalenie długim dystansie – 100m osiągałam czołowe wyniki. Do dłuższych dystansów nikt nie był w stanie mnie namówić – uważałam to za tak nudne i w rezultacie męczące zajęcie, że nie było to w zasięgu moich możliwości.

Aż do teraz, gdy za Pawłem, postanowiłam przebyć w sierpniu 100 km. W pierwszej wersji planowałam, aby dużo maszerować z wózkiem, robiąc krótkie przebieżki, a na koniec miesiąca przebiec 5 km. 10.08 przebiegłam 3km. 13.08 udało się 5km – cel przedwcześnie osiągnięty. 15.08 już 7km. 18.08. całe 10km! Przepastnie dumna z siebie byłam!

W połowie miesiąca zrodził się plan ukończenia sportowego sierpnia – rodzinnym przebiegnięciem dyszki. Padło na III Charytatywny Bieg Fundacji Tesco Dzieciom.

Średnio co kilometr marudziłam. Że Paweł biegnie za szybko, przez co jestem jego cieniem – czego nie znoszę, że przyśpiesza, mimo, że miał się dostosować do mojego tempa, że kolano mnie boli, że źle się czuję, że nie dam rady. W sumie niby nie mam siły biec, ale narzekać to mogłam ;-) Paweł, z pokerową twarzą, przyjmował wszystkie moje marudne uwagi – nie skomentował złym słowem. A na dobrą sprawę – kto lubi biec równo z o wiele wolniejszym, ciągle pilnując się, aby nadto nie przyśpieszyć? Mimo to bardzo starał się biec równo ze mną, aby mnie motywować swoją i Sońki obecnością. Dzięki niemu przebiegłam dystans o ponad 6 minut szybciej, niż przy pierwszej dyszce. Prawdopodobnie dzięki niemu dzisiejszy bieg w ogóle ukończyłam. A Sonia całą trasę spała ;-)

Wiecie co było najpiękniejsze w biegu rodzinnym? Pomimo, że do czołówki biegowej było nam hen! daleko, mieliśmy najlepszy i najgłośniejszy doping! Obcy ludzie krzyczeli do nas, biegnących, że gratulują, że “tak trzymać”, że świetnie, że super-rodzinnie. Już po pierwszym okrążeniu prowadzący imprezę wyczytał nas z listy, gratulując nam biegu z maleństwem. Coś niesamowitego i dodatkowo motywującego. A na mecie dosłownie czekał na nas reporter radiowy, gdyż jako jedyni spośród tysiąca biegaczy, byliśmy z wózkiem, co przyciągnęło jego uwagę. Sońka była niewątpliwie najmłodszą uczestniczką biegu.

Szczerze polecam wszystkim rodzicom uprawianie sportu z dziećmi. Wierzymy, że lada chwila Sonia sama będzie chciała startować w zorganizowanych biegach rodzinnych :-)

Nasze rodzinne bieganie świetnie wpisuje się w akcję Aktywni Rodzice, którą od kilku miesięcy prowadzimy wraz z producentem wózków marki X-Lander.

Sponsorem akcji Aktywni Rodzice jest producent wózków dziecięcych marki X-Lander. Zgodnie z zasadami współpracy sponsor nie ingeruje w treść wpisów - przedstawiają one niezależne zdanie Odjechanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach: