Centrum Walencji jest dość gęsto zabudowane. Rzadkością są tu np. trawniki ciągnące się wzdłuż osiedla, jedynie małe parki dają namiastkę terenu zielonego. Rekompensatą wydają się być gigantyczne ogrody Turii. Jest to deptak liczący 11 km długości i mierzący 110 ha (dla porównania Planty krakowskie liczą 21 ha i 4 km długości). Powstał w 1960 roku (budowy trwały do 1980 r.), gdy ktoś mądry postanowił… przesunąć rzekę Turię (już widzę, jak w Polsce próbują takie przedsięwzięcie urzeczywistnić…). Nie było to posunięcie bez poważnego powodu. Rzeka często wylewała, zaś najbardziej dramatyczna w skutkach powódź (1957r.), pochłonęła 80 ofiar śmiertelnych oraz mocno zniszczyła miasto.

Unikając kolejnych katastrof, mieszkańcy zyskali ogromny park. Zaprojektowany został z głową – dla każdej maści użytkowników, od spacerowiczów, biegaczy, rowerzystów, przez koszykarzy, piłkarzy, siatkarzy, po dzieci korzystające z placów zabaw, dla których niewątpliwą atrakcją parku jest ogromny Guliwer z powieści Jonathana Swifta. Alejki, bujna, zróżnicowana roślinność oraz liczne pozostałości po rzece – mosty, tworzą ze sobą zgraną, spójną całość.

Przebiegające przez centrum gigantyczne pasmo zieleni, ze względu na niedostępność dla samochodów, a także jego położenie w korycie rzeki (jest znacznie niżej niż przyległe ulice), czyni to miejsce cichym i spokojnym. Niewątpliwie wielu mieszkańców znajduje tu ukojenie od zabudowanego, tętniącego życiem miasta.

Nasza trasa spacerowa objęła część parku, którą uwieczniliśmy na endomondo.

Po więcej informacji odsyłam na oficjalną stronę ogrodów: www.culturia.org








Sponsorem akcji Aktywni Rodzice jest producent wózków dziecięcych marki X-Lander. Zgodnie z zasadami współpracy sponsor nie ingeruje w treść wpisów - przedstawiają one niezależne zdanie Odjechanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach: