+100% do pewności siebie

Każdy z nas, a przynajmniej znaczna większość ma pewne kompleksy. Czasem coś robimy, aby się ich pozbyć, a czasem z lenistwa bądź braku środków zaniedbujemy je.

Jednym z moich największych kompleksów były krzywe zęby (niektórzy tego nie dostrzegali, jednak dla mnie uśmiech mój był po prostu paskudny). Tym samym jednym z moich największych marzeń były równe, proste, białe zęby.

Początki, aż do założenia aparatu, nie były łatwe – wizyty u dentystów, ortodonty, wyrywanie dwóch ósemek… Miewałam wtedy chwile zwątpienia, w których gdyby nie zawsze wspierający mnie Paweł i przypominająca o tym, jak bardzo zależy mi na prostych zębach, przyjaciółka Paulina – zapewne porzuciłabym plan ortodonty. Kiedyś przez wieeele lat zbierałam się, aby faktycznie zrobić porządek ze swoim uśmiechem, jednak serio – dopiero dzięki tym dwóm osobom zmobilizowałam się i doprowadziłam sprawę do końca, czyli do założenia aparatu ortodontycznego.

6 miesięcy przed założeniem aparatu:

  • leczenie, higienizacje, fluoryzacje, piaskowanie
  • prześwietlenie
  • wyrwanie dwóch ósemek i ból kilkudniowy łagodzony ketonalem
  • odciski

22 miesiące noszenia aparatu:

  • comiesięczne wizyty
  • wyrzeczenia (np. gumy do żucia)
  • ból związany z podkręcaniem aparatu

Bilans końcowy:
– 8500 zł
+ 100% pewności siebie, której mi cholernie brakowało.

…i wreszcie odhaczam jeden z punktów naszej listy marzeń.

Taka oto jestem dziś, po zdjęciu aparatów…


…tak odrutowana byłam…


…a kiedyś wyglądałam tak:
(jedyne zdjęcie, jakie znalazłam z przypadkowo pokazanymi zębami)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach:

    1. No niestety do tanich przyjemność takowa nie należy. Jednak nie narzekam, bo aparat miałam zakładany w nowo otwartym gabinecie, więc i ceny były niższe niż u konkurencji…

  1. zmotywował mnie ten wpis ;) ja nosze rusztowanie od 2 miesięcy więc jeszcze daleka droga przede mną, ale widze światełko w tunelu :D

    1. Zaginając czasoprzestrzeń – masz już bliżej niż dalej ;-)
      Po odrutowaniu szybciej czas mija :-)