Baby blues i depresja poporodowa? Nie mam na to czasu ;-)

Syndrom baby blues dotyka nawet 80% kobiet po porodzie. Wynika on z burzy hormonów oraz z przekonania, że “jako matka na pewno coś robię źle”. Trwać może do 4 tygodni. O samopoczucie można zadbać w zaciszu domowym, ze wsparciem ojca dziecka, czy kogokolwiek bliskiego, zaufanego. Depresja poporodowa ma niestety znacznie gorszy przebieg. Szacuje się, że 13% kobiet po porodzie dotyka ten problem, co czyni depresję najczęstszym powikłaniem poporodowym. Depresja ma swoje podłoże hormonalne bądź emocjonalne. Bez względu na rodzaj i siłę depresji warto skonsultować się z lekarzem.

W moim przypadku wygląda na to, że obejdzie się bez obu :-) Kilka uwag, o które moim zdaniem warto się zatroszczyć, aby powyższe nie nastąpiło.

Spokojna ciąża

Cały okres ciąży może mieć duży wpływ na to, czy noworodek będzie spokojny, czy też nie. Dla niektórych to mit, ja jednak w to wierzę, patrząc na przebieg ciąży swojej i znajomych. Ja całą ciążę byłam wyjątkowo spokojna. Bardzo rzadko się denerwowałam, spałam, gdy czułam, że organizm tego potrzebuje, unikałam sytuacji stresowych. Aktualnie przeszło dwutygodniowa Sonia jest wybitnie grzecznym dzieckiem, co zauważyły także położne w szpitalu. Po zaspokojeniu jej potrzeb (dzieciak nakarmiony, przewinięty, utulony) – śpi 2-3 godziny spokojnym, nieprzerwanym snem. Niewątpliwie ma to wpływ na moje samopoczucie, że spełniam się w roli matki.

Spokojna ciąża to także wsparcie. Gdyby nie wyjątkowo czuły mąż, już na etapie ciąży mogłabym ryczeć dniami i nocami – że się roztyłam i przestanę się jemu podobać, że rozstępy się pojawiły, których się nie pozbędę, że boję się, że nie dam rady. Ciąża to stan fizyczny kobiety, jednak psychiczny powinien być obojga rodziców. Nikt nie jest w stanie zatroszczyć się o atmosferę i samopoczucie kobiety, jak jej facet.

Przygotowanie do macierzyństwa

Świadome macierzyństwo to spokojne macierzyństwo. Przed porodem warto dowiedzieć się, co tak naprawdę nas czeka; jak przebiega poród (zarówno siłami natury, jak i poprzez cesarskie cięcie), jak wygląda pierwsze karmienie dziecka, jak przewijać, karmić, kąpać, tulić, jak regeneruje się organizm kobiety, jaki wpływ może mieć płacz dziecka na hormony kobiety i odwrotnie, etc. Mniej niespodzianek w trakcie połogu = mniej stresu matki.

Opieka okołoporodowa

Poród, zarówno naturalny jak i poprzez cesarskie cięcie, to ogromne obciążenie dla organizmu kobiety. Płaczące maleństwo u boku i burza hormonów, często doprowadzają do łez świeżo upieczone matki. Dla mnie szalenie pomocne okazały się wszystkie położne w szpitalu. Na moją i męża prośbę, dostałam Sońkę tak szybko, jak to było możliwe, czyli już po 1,5 h po cesarskim cięciu. Przez całe kolejne cztery dni położne pomagały przy karmieniu, przewijaniu. Na płacz dziecka reagowały bardzo szybko mówiąc, co może maluszkowi dolegać i jak mu pomóc. Rozumiały, gdy kobieta nie była w stanie czegoś zrobić przy swoim dziecku. Doglądały mnie, pytały o samopoczucie, troszczyły się. Przed pójściem do szpitala nasłuchałam się od znajomych, jak nieludzko niektóre położne traktują matki po porodzie. W moim przypadku było całkowicie odwrotnie. Wiedza wyniesiona ze szkoły rodzenia i obszernej literatury naświetliła mi macierzyństwo od strony teoretycznej, jednak bez praktycznej pomocy położnych, byłoby mi znacznie ciężej na starcie.

Pomoc przy pielęgnacji maleństwa

Po cesarskim cięciu fizycznie nie dałabym rady robić wszystkiego przy Soni. Po powrocie do domu, na dobrą sprawę do moich “obowiązków” należało karmienie, wszystko pozostałe wziął na siebie mąż. Mam to ogromne szczęście, że Paweł mimo że zbyt dużego doświadczenia przy noworodkach nie miał, radzi sobie z pielęgnacją Sońki doskonale. W przypadku, gdy ojciec dziecka nie do końca daje radę, warto poprosić o pomoc swoją mamę, siostrę, czy kogokolwiek innego, kto będzie w stanie przyjechać na kilka dni i nieinwazyjnie pomóc w zajęciu się noworodkiem.

“Dobre” rady

Współlokatorka ze szpitalnej sali miała problem z laktacją i ze zbyt słabym odruchem ssania u synka. Przyszły trzy jakieś jej matki/ciotki. Stały nad nią wszystkie trzy baby i mówiły: jak mały nie chce jeść to puknij go w nosek, jak nadal nie chce to posmyraj za uchem, albo spróbuj puknąć/dotknąć/przełożyć…, jak ja karmiłam to pomagało…(!) Dziewczyna w coraz większym stresie, mały krzyczy, bo przecież głodny. Dramat jakiś! Jasne, że kobitki chciały dobrze, ale wyszło zupełnie odwrotnie. Dopiero w zaciszu, gdy została sama, rycząc, bo czuła się jakby była gorsza (w końcu wszystkie trzy ciotki potrafiły karmić, a ona nie), mały powoli uczył się, jak ssać.

Rozumiem, że matki dziewczyn, które właśnie urodziły, chcą pomóc. Często jednak ta pomoc okazuje się nie tylko bezskuteczna, ale wręcz wprowadzająca zamęt. Wychodzę z założenia, że rodzice maluszka mimo wszystko wiedzą, co dla ich dziecka będzie najlepsze. Jeśli jednak pojawia się problem, warto skonsultować go z położną, czy lekarzem, a nie z kobietami, które rodziły 30 lat wcześniej.

Klasycznym problemem większości matek mojego pokolenia (de facto aktualnie babć) jest przegrzewanie dziecka. Dla takiego maleństwa idealną temperaturą powietrza jest praktycznie ta sama temperatura co dla dorosłego człowieka. W takich warunkach wręcz nie należy zakładać dziecku kilku warstw ubrań, co właśnie troskliwe babcie notorycznie robią.

Najlepszą historią, jaką jednak słyszałam to dokarmianie dziecka przez teściową ;-) Młoda matka karmiła swoje maleństwo wyłącznie piersią. Maluch często płakał, więc wspaniałomyślna babcia zaczęła dokarmiać dzieciaka butlą, nie konsultując tego z synową…

Jasne, że z Pawłem nie jesteśmy ekspertami w dziedzinie pielęgnacji noworodków. Wiele rzeczy jeszcze nas zaniepokoi i będziemy szukać pomocy. Jesteśmy jednak dorośli i dopóki Sońka jest zdrowa, sami chcemy ją poznawać i odkrywać, jak radzić sobie z jej potrzebami, które potrafi komunikować jedynie płaczem.

Wsparcie ze strony ojca dziecka

Wielokrotnie przez ten wpis przewinął się Paweł. W kontekście depresji niesamowicie ważne jest, aby zarówno ciążę, jak i początki poporodowe oboje rodziców przechodzili wspólnie. W ciąży przytyłam niemało, hormonalnie uwarunkowane rozstępy też wylazły. Po porodzie napięty brzuch zamienia się w paskudny zwis, który powinien się “wchłonąć”, jednak dopóki to nie nastąpi – jest po prostu zwisem. Wszystkie kobiety po porodzie stają się znacznie mniej atrakcyjne fizycznie w okresie połogu, czyli w czasie zwiększonego ryzyka wystąpienia depresji. Wszechobecne media ukazują szczęśliwe kobiety z pięknymi ciążowymi brzuszkami (oczywiście żaden z brzuchów nie ma przebarwień, rozstępów, brzydkich pępków etc.) oraz rozpromienione matki z noworodkami w ręce (tutaj już brzucha nie widać, jedynie duże, jędrne, karmiące piersi). Ma to się niestety nijak do rzeczywistości, a na domiar złego nigdzie nie mówi się o tym, jak naprawdę wygląda kobieta po porodzie. Dlatego tak ważne jest wsparcie ze strony faceta. Zapewnienie ze strony mojego męża, że bez względu na wygląd zawsze będzie mnie kochać, sprawia, że nie mam kompleksów na punkcie spustoszeń, jakie ciąża poczyniła, a także nie wstydzę się wspomnianego zwisu i rozstępów.

Macierzyństwo…

…to stan, do którego trzeba być psychicznie przygotowanym. Jasne, że miewamy nieprzespane noce. Bywa, że mała po karmieniu niechętnie od razu zasypia i akceptuje jedynie noszenie na rękach (przez godzinę, dwie…). Do tego gdyby nie młoda kapucha – zaryczałabym się z bólu. Mogłabym tak wyliczać, ale po co? Wiedzieliśmy, na co się decydujemy. Teraz Sońka ma ponad dwa tygodnie, a obowiązki wynikające z prawdziwego macierzyństwa stają się dla nas rytuałem, którego za nic w świecie nie oddalibyśmy.

Sponsorem akcji Aktywni Rodzice jest producent wózków dziecięcych marki X-Lander. Zgodnie z zasadami współpracy sponsor nie ingeruje w treść wpisów - przedstawiają one niezależne zdanie Odjechanych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Martynko, jesteś wspaniałą, dojrzałą, choć młodziutką ;-) mamą. Sonia ma szczęście w życiu od poczęcia :-) serdecznie Was pozdrawiam, także świątecznie!

  2. Ciesze sie, ze nie dopadl cie baby blues. Mnie tym razem tez. Ale co do tematu postu nie dokonca sie zgodze ze wszystkim. To czy wystapi depresja/ baby blues to bardziej loteria. Ja przy synku mialam spokoj, zaplanowana cesarke ( maly byl pupa do dolu), cudowyne irlandzkie polozne i idealne warunki poporodowe zapenione najpierw przez szpital i potem przez meza i moja mame. Ciaza spokojna, bez stresowa i final mialam miesiczny baby blues niewiadomo z czego.

    Teraz przy coreczce, ciaza z lekkim stresem bo sie przeprowadzalismy do Hiszpanii w drugim trymestrze ciazy. Do tego zbuntowany dwulatek, mase papierologi do zrobienia aby rodzic bezplatnie ale i bezpieczniej bo w turystycznych miejscach niestety prywtna sluzba zdrowia liczy sie z kasa a nie z pacjetem. O czym przekonalam sie na wizycie u prywatnego ginekologa zaraz po przylocie na Kanary. Do tego a konice ciazy doszlo zapalenie drog moczowych i fakt ze tu masz 3 osoby prowadzace ciaze.
    Zakonczenie ciazy tez bylo stresujace bo mialm wysokie cinienie i pomimo ze zaczeto wywolywac mi porod skonczylo sie cesarka. Po urodzeniu widzalam mala przez chiwle a potem dopiero po 3 godiznach i to tylko dlatego ze maz poszedl po nia. Pomimo cesarki chcialam sie opiekowac mala, tak jak bylo to w Irlandii ale dostalam ochrzan, ze jak niemam nikogo z rodziny to dziecko nie moze byc przymnie az do czasu jak zaczen chodzic, albo maz wroci z domu. Lapki mi opadly bo chcialam tylko pomocy przy przewinieciu malej i zaczelam ryczec ale tez sie zmobilizowalm w sobie i nastepnego dnia chodzilam a mala byla ze mna. Naszczescie na starcila odruchu ssania pomimo karmienia jej przez noc na odziale noworodkow butelka. Pomimo tych stresow nie mam baby bluesa ani sladow depresji.
    Jak widzisz to loteria.

    Fakt, jak w ciazy nie zamrtwiasz sie o to czy maluch sie urodzi zdrowy i nie przesadza sie z nadmierna edukacja a spokojnie daje sie maluchowi rozwiajac i samemu sie dostosowuje do swojego stanu to potem dzieciaczki sa spokojne, bo mama byla o nie spokojna. Taka jest moja teoria. Co potwierdza sie drugi raz.

    Buziaczki dla waszej rodzinki

    1. Fakt – troszkę źle zaczęłam post. Zapomniałam dodać najważniejszy czynnik decydujący o tym, czy kobietę dopadnie depresja czy bb, mianowicie jej własne przekonania i działanie hormonów. Wszystko, co opisałam to tak naprawdę otoczka, która niewątpliwie ma wpływ na psychikę kobiety.