Kijów, czyli mała Moskwa

Przelot Katowice – Kijów to około 2,5h, a bilet w dwie strony z bagażem rejestrowanym można znaleźć za ~200pln. Wiza nie jest potrzebna, wystarcza paszport. Język angielski jest na Ukrainie bardzo popularny, zatem żadnych problemów z porozumieniem się nie mieliśmy.

W Kijowie spędziliśmy weekend, który przy założeniu intensywnego zwiedzania, w zupełności wystarcza. Po opuszczeniu lotniska, od razu zgodnie zauważyliśmy, że stolica Ukrainy jest wierną kopią stolicy Rosji. Wszystko jest potężne, ogromne i pozłacane (chociaż Moskwa ilością pozłacanych cerkwii przebija wszystkie inne miasta razem wzięte). Czyste i zadbane ulice, liczne kwieciste deptaki są niewątpliwie dużym atutem miasta.

Mieszkaliśmy blisko Placu Niepodległości, zatem był to nasz punkt startowy wycieczek. Przeszliśmy chyba cały Chreszczatyk (główna i najdłuższa aleja Kijowa). Zagadką do tej pory jest dla mnie fakt, że ta wielopasmowa droga na kilkanaście godzin w ciągu dnia była w weekend nieprzejezdna, aby udostępnić ją przechodniom.

Generalnie prostym, tanim, szybkim i przyjemnym sposobem przemieszczania się w Kijowie jest metro. Żeton jednorazowy to koszt ~70gr bez ograniczenia czasowego (z możliwością przesiadki na inne linie) do kupienia przy każdej stacji.

Pomijając (nie)obowiązkowe cerkwie i muzea, bardzo ciekawym punktem turystycznym jest Tęcza, czyli Pomnik Przyjaźni Narodów. Jest to ogromny stalowy łuk, pod którym stoją dwie postacie symbolizujące dobre stosunki rosyjsko-ukraińskie. Zaraz za nim rozciąga się piękna panorama na Kijów, a obok, równolegle do gigantycznego mostu, przeprawa linowa na drugą stronę rzeki.

To, czego należy się wystrzegać, to gołębiarze. Z każdej strony byliśmy wręcz atakowani oswojonymi gołębiami, które właściciel chętnie stawiał na turysty głowie, ręce, gdziekolwiek. Za zrobienie zdjęcia domagał się 100 UAH, co jest równowartością ~40 PLN.

Pozytywnie zaskoczyła nas knajpa, umiejscowiona w nieczynnym podziemnym przejściu do metro. Na schodach przed knajpą rozłożone były poduszki do siedzenia, a na dole grała świetna kapela. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że tym siedzącym na schodach, kelnerki rozdawały darmowe piwo w specjalnych słoikach. Nie byliśmy pewni, czy mamy za nie zapłacić i dopiero chcąc uiścić opłatę – dziewczę stwierdziło, że to “gratis”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach: