Bezpieczeństwo na Kubie

Mnóstwo informacji w internecie można znaleźć na temat niebezpieczeństw, jakie czyhają przy każdej kubańskiej ulicy. Nic bardziej mylnego! Albo my nie mieliśmy okazji doświadczyć złowrogich Kubańczyków, albo te “fakty” są już mocno przedawnione. Jasne, że na Kubie mają miejsca rabunki, kieszonkowe kradzieże, czy poważniejsze przewinienia, jednak z częstotliwością porównywalną (a nawet zaryzykuję stwierdzenia – mniejszą) do Polski. Dodatkowo Kubańczycy świadomi są, że turyści to jedno z głównych ich źródeł dochodu, dlatego też, mimo dość częstego (ale przyjaznego) zaczepiania na ulicy, czuliśmy się ogromnie bezpiecznie. Ze względu na ustrój i wszechobecne ubóstwo, niewielu Kubańczyków podróżuje. Swoją ciekawość zobaczenia świata zaspokajają rozmową z turystami. Najczęściej w Hawanie zdarzało się, że przechodzeń widząc gromadkę turystów, pytał nas o wszystko, co na myśl mu przyszło. Ile i jak podróżujemy, co w życiu robimy, jaka jest obecna sytuacja w Polsce. Często Kubę porównywali do polskiego komunizmu sprzed lat. Dlatego też tak bardzo lubią słuchać opowieści Polaków; żyjąc nadzieją, że teraźniejszy obraz, prędzej czy później, urzeczywistni się także na Kubie.

Dwukrotnie byliśmy świadkami zamieszek. Raz w południe, w samym centrum Hawany – mężczyzna narzekał na ustrój Kuby i ktoś życzliwy poinformował o tym służby porządkowe. Po chwili zbiegły się setki Kubańczyków, bezradnie przyglądających się, jak owego mężczyznę policjanci pakują do radiowozu. Innym razem wieczorem, w bocznych uliczkach Hawany – dwóch Kubańczyków się awanturowało. Dosłownie w sekundzie widzieliśmy jak z każdej strony zbiegali się “świadkowie” zdarzenia, a zaraz za nimi z każdego rogu ulicy wyłaniał się policjant z pałką w ręce. Nie wiem, jak się historia zakończyła; wśród gapiów nas nie było.

To, czego kobiety powinny się wystrzegać, to zalotnych spojrzeń w kierunku obcych mężczyzn. Częstym jest, że na ulicy za ładną dziewczyną ktoś pogwizduje, bądź tym podobne dźwięki z siebie wydaje. Nie są one groźne, dopóki pozostają bez odzewu. Mężczyzna, który nie spotkał się z odpowiedzią na jego zaloty, zwyczajnie odpuszcza. Gorzej może być w sytuacji, gdy turystka poznaje mężczyznę, który ewidentnie chciał ją uwieść. Hipotetycznie – poznają się w knajpie, bawią razem cały wieczór, po czym odprowadza ją do domu. Po drodze kobieta zostaje w cichym zaułku wykorzystana seksualnie. Następnego dnia nie będzie w stanie udowodnić, że doszło do czegoś, na co ona nie miała ochoty, gdyż wszyscy świadkowie z knajpy widzieli, że się dobrze ze sobą bawili. Zgłaszając się do komisariatu w sprawie gwałtu, zostałaby wyśmiana przez tamtejsze władze.

Nie spoufalałam się z żadnym Kubańczykiem, dlatego powyższa historia jest jedynie hipotetyczna, przytoczona z różnych przewodników. Z autopsji – byliśmy w wielu miejscach na Kubie i o różnej porze dnia; zarówno w zatłoczonych centrach, jak i “mrocznych” nieodwiedzanych przez turystów, dzielnicach. Wszędzie czuliśmy się naprawdę bezpiecznie. Bez problemu byłabym w stanie spacerować sama nocą gdziekolwiek na Kubie, bez obawy, że coś mi się stanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach:

  1. Gdzie i z kim nurkować na Kubie ? Właśnie wróciłem z Kuby i
    muszę powiedzieć, że nurkowane jest niesamowite. Pod koniec wycieczki kila dni
    spędziliśmy w Varadero ale w tym miejscu Kuby to piękne plaże i morze dla
    plażowiczów bo jest sam piasek. Zamówiliśmy więc nurkowanie w hotelu i z samego
    rana zjawił się Miguel , który naszą dwójkę (z żoną) woził na drugą stronę Kuby
    nad morze Karaibskie, gdzie jest super nurkowanie. Po drodze jeszcze nas
    obwoził i zwiedzaliśmy co się dało bo to około 2 godzin samochodem. Za taki jeden
    dzień z przejazdem i dwoma nurkowaniami dla dwóch osób bez wyżywienia
    płaciliśmy razem 180 turystycznych wymiennych peso, nie targowaliśmy się bo
    było wspaniale. Dowiedziałem się, że gdybym przyjechał znowu albo większą grupą
    to Miguel organizuje też nurkowania gdzie się chce i coś w rodzaju objazdu
    przez całą Kubę z znurkowaniami w najlepszych miejscach i przy większej grupce
    byłoby to po 70 peso dziennie od osoby bez wyżywienia i mieszkania ale ze
    sprzętem do nurkowania, oczywiście ABC lepiej mieć swoje. Mieszkać można w
    czymś w rodzaju hosteli , a jeść oszczędni mogą nawet to co się złowi.
    Zainteresowanym podaję namiary i polecam Miguela, jak będziecie pisać na emaila
    to bądźcie cierpliwi bo na razie na Kubie Internet jest bardzo drogi i nie
    odpowiadają tak szybko jak u nas. Namiary – Scuba Caribe, Miguel Cabrera,
    Diving Instructor (Padi) [email protected], Cell:(+53)52831093. Pozdrawiam
    Staszek

  2. Witajcie, macie śliczne zdjęcia! Też planujemy podróż na Kubę i zastanawiam się właśnie o kwestie bezpieczeństwa i kradzieży jeżeli chodzi o aparat. Czy bezpiecznie jest wziąć na Kubę lustrzankę, robić nią zdjęcia wszędzie? Czy wy ją jakoś zabezpieczaliście? Np. raz widziałam w reportażu Cejrowskiego z Meksyku, ze swój aparat owinął czarną taśmą aby nie wyglądał na nowy….
    Dodatkowo czy na wyspie jest internet? czy mieliście ze sobą laptopa czy tablet? Czy to są zbędne urządzenia? :)
    Dziękuję za info! :)

    1. Co do aparatu – zjeździliśmy Kubę z lustrzanką. Rzeczywiście można pooklejać trochę taśmą – to dobra praktyka. Poza tym nie zabezpieczaliśmy jej.

      Internetu nie ma w ogóle. Zabraliśmy laptopa, aby zgrywać zdjęcia z aparatu, ale do niczego innego się nie przydał. Nawet w hotelach było ciężko o internet.

  3. Dziękuję!! :) a czy mieliście jakieś nieprzyjemne sytuacje z aparatem? Bo własnie zastanawiam się nad kupnem nowego i nie chciałabym go stracić :)
    Wasze zdjęcia są tak cudownie, że nie mogę się doczekać wyjazdu, a do tego blog nastraja bardzo pozytywnie i jest praktyczny :)