Kubańska dżungla

Ostatnim punktem wycieczkowym na Kubie był Półwysep Zapata i jego okolice. Cały ten teren jest bagnisty, z ogromnie bujną roślinnością. Jednak do samej dżungli można wejść uiszczając wysoką opłatę i tylko z przewodnikiem, którego należy wcześniej zarezerwować. Krokodyle kubańskie zamieszkujące ten półwysep, w liczebności do 5tys. są uznawane za najgroźniejszy gatunek, dlatego szaleństwem z naszej strony byłoby wkradanie się do dżungli na własną rękę.

Wczesnym rankiem wybraliśmy się w Hawanie na postój taksówek, celem znalezienia kubańskiego nieturystycznego transportu. Pierwszy samochód, jaki przypadł nam do gustu, to całkiem świeżo remontowany jeep z przyjemnym kierowcą. Za całodniową wycieczkę z trasą: Hawana – Playa Giron – Laguna del Tesoro – Hawana (około 400km), pan zaproponował 60CUC (~200pln/6osób). Nie śmieliśmy się targować.

Ciekawostką jest, jak Kubańczycy radzą sobie z ilością paliwa. Dostają od państwa kartki na paliwo na miesiąc i muszą tak gospodarować, aby faktycznie starczyło im na miesiąc. 400km to nie lada wycieczka, zatem paliwo też trzeba było skombinować. Podjechaliśmy na osiedle pana kierowcy i chwilę później jego sąsiad szedł z dużym kanistrem paliwa. Jakie było pochodzenie tej benzyny? Tego się już nie dowiemy. W drodze powrotnej równie intrygujące tankowanie – podjechaliśmy na stację benzynową równo z przypadkową ciężarówką. Pan z ciężarówki zatankował 40 litrów, zaś nasz pan kierowca do swojego jeepa dotankował do 75 litrów, a panu z ciężarówki (który dostanie zwrot za 75 litrów) dał do ręki parę groszy. Wilk syty, owca cała; w końcu trzeba sobie w życiu radzić. Całe zajście trwało szalenie szybko, jakby konspira była wcześniej dokładnie zaplanowana.

Zoo przy Laguna del Tesoro – mnóstwo ciekawych zwierząt, łącznie z mułem, którego można było dosiąść. Jednak najciekawsza atrakcja była już przy wejściu do zoo, mianowicie świnka morska. Niby zwyczajna, a tyle się wokół niej działo. Otóż Kubańczycy mają własną “rosyjską ruletkę”. Okrągły stół, po którego obwodzie rozstawionych jest kilkanaście małych domków, a w środku, na obrotowym podwyższeniu, biedna świnka morska przykryta pudełkiem. Gdy gracze obstawią już konkretny domek, krupier kręci podestem ze świnką. Po dłuższej chwili, gdy błędnik zwierzęcia nie koordynuje ruchów, krupier podnosi pudełko znad świnki, która chwiejnym krokiem do któregoś z domków. Wygrywa ten, który obstawił wcześniej właśnie ten domek. Taka zabawa.

Farma krokodyli 5CUC (znegocjowane z 10CUC). W Polsce, jak i w wielu innych krajach, ze względu na bezpieczeństwo, farma taka byłaby niedostępna dla turystów. Krokodyle o długości nawet kilku metrów znajdowały się bezpośrednio za zwyczajną ogrodową siatką. Można je było karmić (np. sobą ^^) dosłownie na wyciągnięcie ręki. Siatka całkiem wysoka (około 2 metrowa), ale pod własnym ciężarem – mocno wygięta. Generalnie jednak nie było czego się bać, bo krokodyle były ogromnie leniwe. Długo stały nieruchomo z szeroko otwartą paszczą, po czym przemieszczały się kilka kroków, aby albo legnąć, albo znów otworzyć paszczę. Można też było je karmić. Za 1CUCa dostawało się zawieszony kawałek mięsa na imitacji wędki. Gdy krokodyle zauważyły coś wiszącego nad ich głowami – przestawały być leniwe. Kolejną atrakcją, za tą samą opłatą, było trzymanie na szyi małego krokodylka. Jako pierwsza z wycieczki dostałam zwierzynę na swe barki – przyznaję, trochę się bałam. Na szczęście krokodyle mają odwrotnie proporcjonalną siłę rozwarcia paszczy do zacisku; tzn. że bez trudu zjedzą wszystko, ale nie są w stanie otworzyć w ogóle paszczy, gdy mają ją czymkolwiek skrępowaną. Nasz mały krokodylek miał sznurem przewiązaną buźkę, dzięki czemu świadomy swej bezradności – był bardzo spokojny i niegroźny.

W okolicy farmy zjedliśmy w restauracji smażonego krokodyla, który smakuje podobnie do kurczaka, z tą różnicą, że było twardsze i bardziej żylaste.

Ostatnim punktem wycieczki była Playa Giron przy Zatoce Świń. Część z nas wykąpała się, nurkując i nagrywając film podwodny (w najbliższym czasie go obrobimy). Po drugiej stronie ulicy, w lesie, znajdowało się zjawiskowe jezioro głębinowe. Dziko piękne i nietknięte turystycznie miejsce, przy którym warto się zatrzymać.

ładowanie mapy - proszę czekać...

Playa Giron: 22.066667, -81.031944
Playa Larga: 22.288620, -81.208234
Farma krokodyli: 22.364681, -81.153259

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach: