Trinidad

Z Vinales, wczesnym rankiem, wyruszyliśmy całkiem wygodnym vanem, do Trinidadu. Aby tradycji stało się zadość… tym razem po przejechaniu około 100 km zaczęliśmy wyczuwać w samochodzie swąd paliwa. Początkowo żywiliśmy nadzieję, że to “pewnie z zewnątrz”, jednak zapach był na tyle intensywny, że sam kierowca poczuł i zjechał na pobocze. Wysiadamy i widzimy gigantyczną plamę z benzyny na jezdni… Kierowca przepchnął kilka metrów samochód, po czym wczołgał się pod niego, coś załatał, pokazał “ok” i wsiadł do samochodu. Ewidentnie to nie był jego pierwszy raz. Poza tym małym incydentem, cała trasa 500 km przebiegła bez większych problemów technicznych.

Kuba3-VinalesTrinidad-4099

Trinidad jest jedną z trzech najstarszych osad kubańskich i tym samym obowiązkowym punktem wycieczek turystycznych, co niestety dało się odczuć. Pomimo to, chcieliśmy tam pojechać, ze względu na fakt, że jest to miasto szalenie urokliwe. Mocno nasycone barwy domów, mnóstwo stolików barowych przy głównym placu, palmy dziko z chodnika wyrastające. Znudzony pan na osiołku, “grande familia” pchająca się pod obiektyw, aby CUCa zarobić, lody w śmierdzących gumowych miskach podawanych przez kraty, maciupkie i bardzo mocne kawy. Wieczorem, to co uwielbiam w kubańskim stylu najbardziej, muzyka. Dźwięk bongosów i marakasów rozbrzmiewał się co drugą uliczkę, zaś przy głównym placu genialny, porywający do tańca występ kubańskiej kapeli.

Kuba4-TrinidadCayoCoco-4996

W Trinidadzie, mimo wielu naciągaczy, daliśmy się zaciągnąć Kubance do knajpy, przechodząc kilka minut spacerkiem od “starówki”, czego nie pożałowaliśmy. Ceny w restauracjach przy placu głównym są w stosunku do całej Kuby wysokie, jednak oddalając się paredziesiąt metrów, można dostać równie pyszne jedzenie za niższą kwotę. W knajpie Kubanka dostała parę groszy za przyprowadzenie klientów, zaś my (pomimo chyba godzinnego czekania na zamówienie) pyszne obiad.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom o komentarzach:

    1. Spróbujemy dogrzebać się, ale nie będzie to łatwe. Złego noclegu nie mieliśmy w Trinidadzie, całkiem sympatyczna kobieta, ale załatwiając nam transport do Cayo Coco zostaliśmy oszukani (znajomy owej kobiety podjechał fajnym samochodem, pokazując, że właśnie tym pojedziemy do Cayo, a w dniu wyjazdu podjechał znacznie gorszy samochód). Niemniej nocleg poleciła nam Sarita z Hawany (http://www.saritarooms.com/). Jeśli zamierzasz stacjonować także w Hawanie – polecamy nocleg u Sarity, ona ma znajomych i znajomych znajomych, którzy wszystko i wszędzie załatwią ;-)

      1. Dzięki za szybką odpowiedź :) Zainspirowana Waszym blogiem skontaktowałam się z Saritą i ona znalazła nam nocleg (u niej już nie było miejsca), ale w okolicy, więc mam nadzieję, że też będziemy korzystać z jej znajomości :)

        1. Świetnie, cieszę się, że od ręki udało się coś załatwić. Nie znaleźliśmy wizytówki kobiety z Trinidadu, ale jak zapytasz Saritę, to na pewno coś doradzi :-)

  1. Hej
    Za dwa tygodnie lecimy na Kube i zastanawiamy sie co bedzie lepsze, wynajecie samochodu czy podrozowanie z kierowcą tak jak Wy. Czy porónywaliście co się bardziej opłaca? co doradzacie?

    1. Nie robiliśmy takiego porównania – uznaliśmy, że bezpieczniej będzie mieć kierowcę, który w razie potrzeby, będzie pod ręką. Generalnie Kuba była (pewnie nadal jest) na tyle nieodkryta turystycznie, że podróżowanie z tubylcem jest szybsze, prostsze. Tak sądzimy :-)